Rainbow Village

Taichung, stolica sztuki

Taichung, trzecie największe miasto Tajwanu, było ostatnim punktem naszej podróży dookoła wyspy. Leży mniej więcej w połowie drogi między Kaohsiung i Taipei. Określany mianem stolicy kultury i sztuki, mieści narodowe muzea, teatr i filharmonię. Nas przyciągnęły dwie inne, jedyne w swoim rodzaju atrakcje, Rainbow Village i 921 Earthquake Museum.

Dojazd do Taichung i transport po mieście

Do Taichung można łatwo dojechać pociągami TRA i HSR, przy czym te drugie zatrzymują się poza centrum miasta. Miejsce stanowi dobrą bazę wypadową na jednodniową wycieczkę do Sun Moon Lake. Przejazd autobusem nad jezioro zajmuje niecałe 2 godziny. Rozkład jazdy i cennik dostępne są na stronie przewoźnika Nantou Bus.

W mieście na razie nie ma metra, zastępuje je kolej. Taichung wyróżnia się od innych miast na Tajwanie darmowymi przejazdami  autobusami do 10 km z kartą Easycard.

Rainbow Village

Rainbow Village (Tęczowa Wioska) była początkowo osiedlem wojskowym, jednym z wielu na wyspie, gdzie lokowano żołnierzy Czang-kaj Szeka po przegranej Chińskiej Wojnie Domowej w 1949 r. Osiedla należały do państwa i z czasem popadały w ruinę. Również ta wioska w latach 90-tych XX w. miała zostać zburzona. Większość terenu wykupili deweloperzy, a z 1200 domów zostało tylko 11. Jednak Huang Yung-Fu, ostatni z żołnierzy mieszkających na osiedlu, nie zgodził się na wyprowadzkę. W 2010 r. zaczął pokrywać ściany budynków kolorowymi malowidłami. Jego dzieła dostrzegli studenci pobliskich uniwersytetów. Ich petycje do burmistrza miasta uchroniły domy od zburzenia. Miejsce, które jeszcze kilka lat temu było nieznane, zyskało popularność i obecnie wioskę odwiedza rocznie ponad milion gości rocznie. 

98-letni Huang Yung-Fu nadal mieszka w jednym z domów i podobno co rano odmalowuje swoje dzieła. Jego niezwykle kolorowe obrazy, przedstawiające różne postacie i zwierzęta to połączenie surrealizmu z elementami humoru. 

Wioskę można zwiedzać za darmo. We wnętrzach domków działają sklepiki z pamiątkami i przekąskami. Czasem trafić można na występy ulicznych artystów, jak ten na filmie.

921 Earthquake Museum

Muzeum Trzęsienia Ziemi 921 poświęcone jest klęsce żywiołowej, która wydarzyła się 21 września 1999 r. Tajwan jest wyspą aktywną sejsmicznie, rocznie zdarza się tam średnio 214 odczuwalnych trzęsień ziemi. Trzęsienie z 1999 r. nastąpiło o 1:47 w nocy i miało siłę 7.3 stopnia w skali Richtera. Zdewastowało centralną część wyspy, powodując śmierć 2415 osób, obrażenia u 11305 i straty w wysokości 300 miliardów dolarów tajwańskich. Było drugim najbardziej tragicznym trzęsieniem ziemi na Tajwanie po katastrofie z 1935 r.

Muzeum mieści się na terenie dawnego gimnazjum, na południe od centrum Taichung. Uskok Chelongpu przeciął kampus i zniszczył prawie wszystkie budynki szkolne. Zdecydowano się zachować zniszczony teren i zawalone budynki, wokół których zbudowano sale wystawowe. Na otwarte w 2007 r. muzeum składają się Galeria Uskoku Chelongpu, Sala Inżynierii Trzęsień Ziemi, Galeria Obrazów, Sala Zapobiegania Katastrofom i Sala Rekonstrukcji. Podążając trasą zwiedzania, można zobaczyć, jak przeszedł uskok i jak doszło do deformacji terenu.

W Galerii Uskoku Chelongpu znajduje się wiele historycznych i aktualnych zdjęć przedstawiających linię uskoku, pokazujących potęgę natury. 

W Sali Inżynierii Trzęsień Ziemi pokazano jak projektuje się i buduje nowoczesne konstrukcje odporne na trzęsienia. 

Galeria Obrazów była pierwotnie Centrum Aktywności Uczniów Gimnazjum w Kuangfu. W odbudowanym budynku wyświetlane są materiały audiowizualne przedstawiające trzęsienie ziemi oraz wspomnienia z katastrofy. Przygotowana jest też symulacja trzęsienia – odwiedzający siedzą w pomieszczeniu, które drga tak jak w 1999 r., a film wyświetlany na ścianach pokazuje rekonstrukcję zdarzenia.

Ideą Sali Zapobiegania Katastrofom jest przekazanie wiedzy o ratownictwie oraz możliwościach ograniczania skutków tych zdarzeń. Można pograć w gry edukacyjne, uczące np. prawidłowych zachowań w czasie trzęsienia. Sala Rekonstrukcji dokumentuje wysiłki włożone w odbudowę zniszczeń po trzęsieniu.

Najbardziej uderzającą częścią muzeum są oczywiście autentyczne ruiny szkoły i bieżni boiska, zniszczone klasy w jednym z budynków oraz zawalony kilkupiętrowy gmach.

Inne atrakcje Taichung

Calligraphy Greenway

Calligraphy Greenway to zielony teren parkowy położony w nowoczesnej dzielnicy Taichung na zachód od centrum. Otoczony wieżowcami ciągnie się przez 3,6 km, od National Museum of Natural Science na północy, do National Taiwan Museum of Fine Arts na południu. To popularne wśród mieszkańców miejsce spacerów i wypoczynku pośród rzeźb i różnorodnej roślinności.

Taichung Park

Położony w centrum park jest najstarszym w mieście i mieszanką różnych stylów architektonicznych. Znajduje się tam sztuczne jezioro z drewnianym mostem, pawilon japoński, budynki w stylu europejskim, górka z kamienistymi ścieżkami do masażu stóp i trawiasty teren nad którym góruje wielka rzeźba przedstawiająca kozę na skale.

Przejazd na lotnisko i powrót do Polski

Z centrum Taichung przejechałyśmy pociągiem podmiejskim na dworzec szybkiej kolei HSR, a stamtąd Shinkansenem do Tayouan. Ten superszybki pociąg pokonuje 130-kilometrową trasę w nieco ponad pół godziny. Z Tayouan dojechałyśmy metrem na lotnisko. W terminalu zaskoczyły nas gate’y ozdobione chińskimi bramami i postaciami z bajek. Nocnym rejsem KLM poleciałyśmy do Amsterdamu i dalej do Warszawy.

Sun Moon Lake

Sun Moon Lake: największe jezioro Tajwanu

Sun Moon Lake jest największym zbiornikiem wodnym na Tajwanie. Jezioro leży 60 km na południowy wschód od Taichung i 100 km na północ od Alishan. Zajmuje powierzchnię prawie 8 km2 i osiąga głębokość 27 m. Ze względu na malownicze położenie pośród gór, na wysokości 748 m n.p.m., jest jedną z głównych atrakcji turystycznych wyspy, obok Parku Narodowego Taroko i lasu Alishan. Nazwa Sun Moon bierze się od kształtu jeziora, które nieco przypomina połączone słońce i księżyc. 

Dojazd

Z Alishan

Nasza droga nad jezioro Sun Moon wiodła z lasu Alishan. Krętą trasą kursują niewielkie autobusy, zabierające kilkunastu pasażerów. Jeżdżą dwa razy dziennie, o 13:00 i 14:00, a przejazd zajmuje 3,5 godziny.

Bilety można rezerwować od miesiąca do trzech dni przed podróżą i warto to zrobić jak najwcześniej. W tym celu trzeba wypełnić formularz ze strony przewoźnika Yuanlin Bus i wysłać go na oba podane w formularzu adresy mailowe w formacie pdf. To ważne, bo gdy wysłałam formularz w oryginalnym formacie docx, dostałam odpowiedź, że nie mogą go odczytać. Mimo że w mailu napisałam, że mówię tylko po angielsku, odpowiedź z potwierdzeniem rezerwacji otrzymałam po chińsku. Wbrew informacjom z internetu, w mailu zwrotnym napisane jest, że rezerwacji nie trzeba już potwierdzać telefonicznie i to samo powiedziano mi na dworcu autobusowym. Na pół godziny przed wyjazdem trzeba opłacić bilety w sklepie 7-Eleven na dworcu w Alishan. Koszt przejazdu to 337 NTD.

Przed podróżą czytałam, że w autobusach nie ma miejsca na walizki. Jednak dysponują one bagażnikiem z tyłu, w którym zmieściły się bagaże wszystkich pasażerów.

Z Taichung

Między Taichung a Sun Moon Lake średnio 2 razy na godzinę jeździ Tourist Shuttle Bus A. Biletów się nie rezerwuje, można płacić Easycard, a kosztują 193 NTD (360 NTD w dwie strony). 

Transport na miejscu

Nad jeziorem Sun Moon leżą dwie miejscowości: Shuishe i Ita Thao. W większym, Shuishe, zatrzymują się autobusy międzymiastowe.

Wokół jeziora kursuje autobus 6669. Rozkład jazdy znajduje się na stronie Nan Tou Bus, a bilet całodniowy kosztuje 80 NTD.

Na jeziorze są trzy przystanie: w Shuishe, Ita Thao i przy świątyni Xanguang, między którymi co pół godziny kursują elektryczne stateczki. W kasach na przystaniach bilety kosztują 300 NTD. W hotelu kupiłyśmy bilet promocyjny za 100 NTD, umożliwiający podróże statkami bez ograniczeń przez dobę. Takie bilety oferują także serwisy Klook i KKday.

W kasie na dworcu autobusowym w Shuishe oraz  m.in. w Taichung można kupić różne karty Sun Moon Lake Pass, obejmujące przejazdy do i wokół jeziora, rejsy łodziami, przejazd koleją gondolową itp. Szczegóły na stronie Nan Tou Bus.

Zakwaterowanie

W obu miejscowościach jest duży wybór miejsc noclegowych, stosunkowo drogich, z powodu popularności miejsca. My zatrzymałyśmy się w Cherry Feast Resort w Ita Thao. Był to najlepszy hotel, w jakim nocowałyśmy na Tajwanie. Oferuje duże, luksusowo wyposażone pokoje z wielkimi łazienkami. Brakuje tylko ogrzewania (jest klimatyzacja), ale po naszej uwadze, że jest zimno, dostałyśmy przenośny ogrzewacz. Z tarasu na dachu hotelu rozciąga się widok na jezioro i okoliczne zielone wzgórza. Byłyśmy jedynymi gośćmi w hotelu, dlatego przygotowano nam europejskie śniadanie w postaci kanapek klubowych z dodatkami.

Jezioro

Nad jeziorem Sun Moon nie ma plaż i obowiązuje zakaz kąpieli, z wyjątkiem letnich zawodów pływackich na trasie z Shuishe do Ita Thao. Jezioro można obejść lub objechać rowerem. Wzdłuż brzegu zbudowano deptak, ale jego fragment przy świątyni Wenwu był zamknięty z powodu remontu. Na wodzie stworzono dla ptaków małe wysepki porośnięte roślinnością.

Ita Thao

Ita Thao jest znacznie mniejsze od Shuishe, poza hotelami i przystanią są tam sklepy z pamiątkami, nocny market i scena, gdzie odbywają się pokazy plemienia Thao. Aborygeńskie plemię Thao to rdzenni mieszkańcy tego terenu. Pokazy tańców odbywają się codziennie z wyjątkiem środy na scenie przy przystani. Nocny market i okoliczne restauracje oferują spory wybór posiłków, także specjałów aborygeńskich. W sklepach z pamiątkami znalazłyśmy przeróżne ręcznie robione figurki sów, zajmujących szczególne miejsce w kulturze Thao.

Kolej gondolowa

Na wzgórzu ponad Ita Thao mieści się centrum kulturowe Formosan Aboriginal Culture Village. Można do niego dotrzeć kolejką gondolową, która jest jedną z głównych atrakcji okolicy. Przejazd w obie strony kosztuje 300 NTD. Przy zakupie biletu do centrum kulturowego (850 NTD), przejazd jest darmowy.

Ci'en Pagoda

Niedaleko Ita Thao, na wysokim na 954 m wzgórzu stoi Ci En Pagoda, dobrze widoczna z jeziora. Ma 46 m wysokości, co łącznie daje 1000 m n.p.m. Została zamówiona przez byłego prezydenta Czang Kai-sheka dla jego zmarłej matki w 1971 roku. Ze szczytu rozpościera się panoramiczny widok na jezioro Sun Moon i okoliczne góry.

Świątynia Wenwu

Dawniej nad Sun Moon Lake znajdowały się dwie świątynie, ale w 1919 roku japońscy kolonizatorzy postanowili zbudować projekt hydroenergetyczny, który spowodował podniesienie poziomu wody w jeziorze. Obie świątynie zostały przeniesione i połączone w jedną  – świątynię Wenwu.

Do świątyni Wenwu można dostać się znad tafli jeziora po 366 stopniach schodów symbolizujących dni roku i ozdobionych kurantami wiatrowymi, nazywanych schodami do nieba. Do czasu wybudowania szosy wokół jeziora, przepłynięcie łodzią do molo pod świątynią, a następnie wspinaczka po schodach stanowiły jedyną możliwość dotarcia do niej. Z powodu remontu fragmentu deptaka nad wodą, w czasie naszego pobytu schody były niedostępne. Normalnie odwiedzający najpierw udają się do świątyni Wenwu i kupują kuranty wiatrowe dla swojego konkretnego zwierzęcia chińskiego zodiaku, a następnie okadzają dymem z kadzideł. Potem piszą swoje imiona wraz z życzeniami i idą na schody, aby zawiesić kuranty obok stopni symbolizujących dzień ich urodzin.

Po dwóch stronach placu przed świątynią stoją kamienne posągi lwów – stróżów.

Budynek w stylu pałaców północnych Chin jest podzielony na trzy sale. Czci się tu m. in. bogów bogactwa, literatury i wojny. Usytuowana z tyłu Sala Wielkich Osiągnięć poświęcona jest Konfucjuszowi i czterem świętym. Jest to jedyna Świątynia Konfucjusza na Tajwanie, której środkowe drzwi są zawsze otwarte. Spiżowa statua siedzącego Konfucjusza czyni ją również jedyną, która zawiera wizerunek mędrca.

Za budynkami znajduje się ozdobiony kolumnami i płaskorzeźbami taras, z którego można podziwiać wspaniały widok na jezioro. Poniżej mieści się rzeźbiona fontanna, do której odwiedzający wrzucają monety.

Podczas naszego pobytu nad Tajwan nadciągnął monsun, który trochę popsuł widoki. Na szczęście na kilka godzin rano otworzyło się okno pogodowe, co pozwoliło nam obejrzeć jezioro z tarasu hotelu, przepłynąć statkiem do Shuishe, przespacerować deptakiem wzdłuż jeziora i obejrzeć świątynię Wenwu. Miejscem, którego nie odwiedziłyśmy, była pagoda Ci’en. 

Ze świątyni wróciłyśmy autobusem do hotelu, a stamtąd statkiem do Shuishe, gdzie wsiadłyśmy do autobusu do Taichung. Jak wszędzie na Tajwanie, do wejścia stoi się w kolejce, a kierowca nie pomaga przy ładowaniu bagaży do luku. Po około półtorej godzinie wysiadłyśmy przy dworcu kolejowym w centrum Taichung, ostatniego miasta na naszej trasie wokół Tajwanu.

Tainan Grand Matsu Temple

Tainan, pierwsza stolica Tajwanu

Tainan jest najstarszym miastem na Tajwanie. Jego zaczątkiem był Fort Zeelandia, zbudowany przez holenderskich kolonistów w XVII w. Był stolicą Tajwanu przez 200 lat, zanim przeniesiono ją do Tajpej. W Tainanie warto zwiedzić zabytkowe świątynie w centrum miasta i okolice Fortu Zeelandia w dzielnicy Anping. 

Dojazd i zwiedzanie

Tainan leży 45 km na północ od Kaohsiung, podróż pociągiem TRA zajmuje od 30 do 75 min. w zależności od jego rodzaju. Bilet kosztuje 68-106 NTD. Rozkład jazdy i ceny można sprawdzić w aplikacji TaiwanRailway. 

Z położonego 70 km na północ Chiayi jedzie się 40-80 min., a bilet kosztuje 90-139 NTD. 

Na zwiedzanie Tainanu przeznaczyłyśmy jeden dzień. Rano wyjechałyśmy z Kaohsiung, zostawiłyśmy bagaże w przechowalni dworcowej, a wieczorem pojechałyśmy do Chiayi. O podróżowaniu koleją i przechowalniach bagażu na Tajwanie przeczytacie we wpisie Tajwan – informacje praktyczne.

Centrum miasta da się obejść pieszo w ciągu kilku godzin. Anping leży nad morzem i najłatwiej tam dojechać autobusem nr 2, którym można póżniej wrócić na dworzec. 

Spacer po centrum Tainanu

City God Temple

Z dworca kolejowego przeszłyśmy do City God Temple. Czczony w niej bóg Chenghuang, protektor miast, sumuje także dobre i złe uczynki ludzi. Dlatego nad wejściem do świątyni znajdują się dwa wielkie liczydła, służące do obliczania, ile dobra i zła wyrządziło się w życiu. Mieści się tu też tablica z najsławniejszą inskrypcją na Tajwanie: „W końcu tu jesteś”. Może ona u przybysza wywołać strach, zaniepokojenie, ulgę lub radość, w zależności od tego, jak przeżyło się życie.

Na ołtarzu studenci pozostawiają różowe karteczki z prośbami o pomoc w zaliczeniu egzaminów.

Świątynia Konfucjusza

Z City God Temple przeszłyśmy do świątyni Konfucjusza. Zbudowana w 1666 r., była pierwszą świątynią Konfucjusza na wyspie. Na początku istnienia składała się z niewielkiej Sali Dacheng, w której odbywał się kult Konfucjusza oraz Minglun Hall, o którym mówi się, że było pierwszym centrum edukacji publicznej na Tajwanie. Tu przyszli urzędnicy państwowi przygotowywali się do egzaminu cesarskiego.

Za czasów kolejnej dynastii tereny świątyni odnawiano i kilkukrotnie rozbudowywano. Powstały sale na wschód i zachód od głównej świątyni oraz trzy kolejne świątynie, w tym jedna poświęcona bogu literatury. W czasie okupacji japońskiej kompleks świątynny włączono do systemu szkół publicznych. Podczas II wojny światowej służył za skład amunicji, przez co stał się celem bombardowań. Po wojnie miejsce przekształcono w centrum promowania kultury chińskiej. Po naprawach i remontach uzyskało status zabytku narodowego.

Teren, otoczony długim czerwonym murem, porastają stare drzewa. Na kompleks świątynny składa się grupa niskich, prostych budynków, w których zamiast posągów mieszczą się tablice z cytatami z ksiąg Konfucjusza. Jest to reguła, która sięga prawie 500 lat wstecz do dynastii Ming. Ówczesny cesarz postanowił, że wszystkie świątynie Konfucjusza powinny być jednolite i mieć jedynie „tablice duchów”, a nie wizerunki mędrca. W przeciwieństwie do przytłaczającego przepychu tajwańskich świątyń ludowych i taoistycznych – świątynie Konfucjusza nie mają błyszczących złotych lub brązowych dekoracji i malowideł ani setek kadzideł wypełniających pomieszczenia dymem. Prostota ta ma być wyrazem szacunku dla Konfucjusza, a także znaczenia jego filozoficznych poglądów na edukację i jego wpływu na chińską kulturę i historię.

Tainan Land Bank

Idąc do kolejnej świątyni, minęłyśmy neo-klasycystyczny budynek Tainan Land Bank. Zaprojektowany w latach 20-tych XX w., łączy w sobie elementy architektury japońskiej i amerykańskiej. Zbudowany jest na planie trójkąta i wsparty na greckich kolumnach.

Grand Matsu Temple

Dotarłyśmy do świątyni Grand Matsu, która wcześniej była pałacem ostatniego króla z dynastii Ming. Przed jego śmiercią i na jego życzenie pałac został przekształcony w świątynię. W głównym ołtarzu stoi 300-letni posąg bogini morza Matsu, najbardziej czczonej bogini na Tajwanie. W pomieszczeniu, które było sypialnią króla, znajduje się ołtarz poświęcony jej rodzicom. Drugim bóstwem w tej świątyni jest Stary Człowiek pod Księżycem. To bóg swatający, czczony szczególnie przez niezamężnych mężczyzn i kobiety, którzy za pomocą wróżby jiaobei pytają go o swojego przyszłego partnera. Jiaobei, albo bloczki księżycowe, to drewniane narzędzia do wróżenia, pochodzące z Chin. Są używane w parach i rzucane, aby odpowiedzieć na pytanie tak lub nie. W większości świątyń widziałyśmy wróżących sobie ludzi, ale w Grand Matsu najłatwiej jest samemu spróbować, ponieważ przy ołtarzu wywieszone są instrukcje po angielsku.

Ulica Shennong

Ze świątyni Grand Matsu przeszłyśmy do miejsca znanego jako Five Channels Harbour. W przeszłości mieścił się tu port rzeczny, do którego prowadziło pięć kanałów. Kanały zasypano, ale zachowała się, biegnąca równolegle do jednego z nich, 300-letnia ulica Shennong. Nazwa ulicy pochodzi od imienia bohatera mitologii chińskiej, „Boskiego Rolnika”, który nauczył ludzi rolnictwa, zapoczątkował medycynę i handel, a także sztukę parzenia herbaty. Ulica zabudowana jest długimi domkami z wąskimi fasadami. Służyły za magazyny i sklepy dla towarów dostarczanych łodziami bezpośrednio do ich tylnych drzwi. Obecnie w budynkach mieszczą się urokliwe galerie, butiki z rękodziełem i kawiarnie. 

Yaowang Miao Temple

Na końcu ulicy Shennong znajduje się świątynia Yaowang Miao, Króla Medycyny, zbudowana w 1685 r. W tej świątyni wierni korzystają z księżycowych bloczków, żeby spośród tabliczek z „receptami”, wybrać lekarstwo na trapiące ich choroby.

Dzielnica Anping

Ze świątyni Yaowang przeszłyśmy na przystanek na Minhseng Road, skąd autobusem nr 2 przejechałyśmy do dzielnicy Anping. Wysiadłyśmy na przystanku Fort Zeelandia, w centrum starej części dzielnicy, między Anping Tree House i fortem.

Anping Tree House

Najciekawszą atrakcją dzielnicy Anping jest Tree House. To pozostałości zbudowanego w XIX w. domu kupieckiego i magazynu firmy Tait & Company, gdzie handlowano cukrem i kamforą. W czasach okupacji japońskiej teren przejęła i użytkowała Japan Salt Company. Po odzyskaniu wyspy przez Chińczyków, opuszczonymi budynkami zajęła się natura.

Od frontu Anping Tree House nie robi wrażenia. W odrestaurowanych budynkach można obejrzeć ekspozycję historyczną. Dopiero przejście do magazynu jest jak podróż do innego świata. Wszystkie pomieszczenia budynku oplecione są szczelnie przez figowce. Budowla nie ma dachu, ale zawalające się ściany podparto i zbudowano platformy, umożliwiające chodzenie w koronach drzew. Wstęp kosztuje 50 NTD.

Fort Zeelandia

Fort Zeelandia albo Anping Old Fort został zbudowany w latach 1624-1634 przez Holenderską Kompanię Wschodnioindyjską podczas jej rządów na wyspie Formosa. W XVII w. wyspa była jednym z głównych punktów na mapie wschodniej Azji. Fort, poza funkcją obronną, pełnił rolę międzynarodowego centrum handlu. W 1661 r., po 9-miesięcznym oblężeniu, forteca została zdobyta przez chińskiego wodza Koxinga, który zamieszkał w niej i rozpoczął budowę miasta. W późniejszym okresie fort był siedzibą tajwańskiego rządu. Teren wielokrotnie przebudowywano. Obecnie znajdują się tam pozostałości oryginalnego muru z cegieł z wyspy Jawa, spojonych mieszanką ryżu, cukru i muszli, kilka budynków, muzeum i wieża obserwacyjna. Miejsce jest tłumnie odwiedzane przez wycieczki szkolne. Bilet wstępu kosztuje 50 NTD.

Tianhou Temple

W pobliżu fortu mieści się świątynia Tianhou, kolejna poświęcona bogini morza Matsu, jedna z najstarszych na wyspie. Jest największą świątynią w dzielnicy Anping.  Budynek z charakterystycznym zielonym dachem i dwiema pagodami stoi na wielkim placu. Całości dopełnia wysoka, bogato zdobiona brama.

Anping Old Street

Anping Old Street była pierwszą ulicą handlową na Tajwanie. Dziś przed budynkami stoją dziesiątki straganów z chińszczyzną, chociaż można znaleźć też rękodzieło i pamiątki. Poza tym warto spróbować lokalnych przekąsek, spośród których szczególnie popularne wydają się być czipsy z krewetek.

Po przejściu Anping Old Street, z przystanku na Anping Road wróciłyśmy tym samym autobusem na dworzec kolejowy. Stamtąd pojechałyśmy pociągiem na nocleg do Chiayi. Następnego dnia ruszyłyśmy w góry, do Lasu Alishan.

Alishan morze chmur

Las Alishan

Alishan National Scenic Area jest drugą po Parku Narodowym Taroko naturalną atrakcją Tajwanu, której nie można pominąć. To ośrodek górski i rezerwat przyrody leżący w środkowej części wyspy. Obejmuje obszar 415 km2, na który składają się szlaki górskie, plantacje herbaty, cztery miejscowości, Las Alishan i kolej Alishan Forest Railway. Alishan jest najbardziej znane ze zjawiskowych wschodów słońca nad morzem chmur zakrywających górskie doliny. Ze względu na wysokość nad poziomem morza, dochodzącą do 2663 m (szczyt Da Ta Shan), w górnych partiach panuje klimat alpejski, a temperatury zimą nie przekraczają kilkunastu stopni. Do tego jest bardzo wilgotno i mglisto, a pada średnio 209 dni w roku.

Historia Alishan

Przed przybyciem osadników chińskich, a później Japończyków, tereny Alishan zamieszkiwało aborygeńskie plemię Tsou. W 1912 r., w celu pozyskiwania z terenów górskich drewna cyprysowego, Japończycy zbudowali działającą do dziś kolej wąskotorową. Gdy w latach 70-tych zasoby drewna zostały wyczerpane, rozwinął się przemysł turystyczny. W latach 80-tych doprowadzono w góry autostradę (w formie wąskiej i bardzo krętej drogi), która stała się głównym szlakiem do Alishan. Żeby ochronić teren przed tłumami turystów i rozrastającymi się plantacjami herbaty i wasabi, w 2001 r. przekształcono ten teren w obszar chroniony.

Planowanie wycieczki

Mimo, że miejsce jest bardzo popularne, zaplanowanie tam dojazdu i pobytu tak, żeby zobaczyć wszystko, może stanowić problem. Wycieczki grupowe i przejazdy z kierowcą są drogie, poza tym najczęściej jednodniowe. Nie ma możliwości obejrzenia wschodu słońca ani podróży historycznym pociągiem.

Żeby w pełni doświadczyć atrakcji Alishan, na wycieczkę trzeba poświęcić 1,5-2 dni. Najłatwiej dostać się tam z Chiayi (Jiayi), miasta leżącego między Tainanem a Taichung. Jest to dobre miejsce na nocleg przed wyprawą w góry. Sprzed głównego dworca kolejowego w Chiayi odjeżdżają do Alishan autobusy. Podróż trwa 2 godz. 15 min., ale pełna zakrętów droga i styl jazdy kierowców mogą powodować chorobę lokomocyjną. Bilety w jedną stronę kosztują 278 NTD, a rozkład jazdy można pobrać na stronie Taiwan Bus. Także przed dworcem parkują kierowcy, oferujący prywatne przejazdy.

Alishan Forest Railway

Wycieczka do Alishan nie byłaby kompletna bez przejazdu historycznym pociągiem Alishan Forest Railway. Ta linia kolei wąskotorowej ma 86 km długości, prowadzi przez 50 tuneli i 77 drewnianych mostów. Oryginalnie biegła z Chiayi, położonego 30 m n.p.m., do Alishan, leżącego na wysokości 2216 m n.p.m. Jednak w 2009 r. tajfun Morakot zniszczył część trasy i obecnie pociągi kursują do Shizulu, gdzie trzeba przesiąść się na autobus.

Instrukcja zakupu biletów

Bilety na to połączenie Alishan Forest Railway rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. W dni powszednie jeździ tylko jeden pociąg, o 9 rano, w weekendy dwa. Koniecznie trzeba dokonać rezerwacji zaraz po otwarciu internetowego systemu, o godz. 6 rano czasu tajwańskiego (to jest o 23 lub 00 czasu polskiego, w zależności od pory roku), na 15 dni przed podróżą. Rozkład jazdy i cennik znajdują nie na stronie Forestry Bureau. Strona rezerwacji Alishan Forest Railway Network Ticketing System otwiera się po chińsku, ale da się zmienić język na angielski. Należy wybrać Main Line, połączenie Chiayi – Shizilu (459 NTD). Jako stację końcową można wybrać też Fenqihu (384 NTD), skąd również można złapać autobus do Alishan. Pozostałe połączenia dostępne na stronie internetowej są już w obrębie Alishan Forest i bilety można kupić na miejscu.

Przy rezerwacji wymagane jest podanie lokalnego numeru telefonu. Przed przyjazdem na Tajwan, przy braku karty sim, jest to problematyczne, ale działa wpisanie numeru telefonu do jakiegoś hotelu, w którym się zatrzymamy. Przy płatności wyskakuje strona po chińsku i należy nacisnąć przycisk po prawej stronie, który pozwoli na dokończenie transakcji.

Z numerem rezerwacji albo wydrukowanym potwierdzeniem, konieczne jest odebranie biletów w specjalnie oznaczonym okienku na dworcu kolejowym w Chiayi, najpóźniej na pół godziny przed odjazdem pociągu. Punkt otwierany jest o godz. 8 rano.

Po dotarciu do Shizilu, trzeba złapać autobus do Alishan. Połączenia nie są skoordynowane. Pracownicy kawiarni przy stacji kolejowej mają rozkład jazdy autobusów i powiedzą, gdzie mieści się przystanek (trzeba zejść spory odcinek po schodach, co nie jest łatwe z walizkami). Za przejazd autobusem można zapłacić Easycard. 

Podróż do Alishan

Z Chiayi do Shizilu

Po wczesnym śniadaniu w hotelu w Chiayi, przeszłyśmy na dworzec kolejowy, gdzie odebrałyśmy bilety na pociąg. Zatrzymuje się on na oddzielnym peronie za budynkiem stacji. Podobnie jak dla innych pociągów, na peronie dokładnie oznaczono miejsce zatrzymania poszczególnych wagonów, a na posadzce lokalizację drzwi. Kilkanaście minut przed odjazdem, czerwona lokomotywa wciągnęła wagony na peron. Wagony mają kilkadziesiąt lat, ale siedzenia są numerowane, w miarę wygodne, w każdym wagonie jest toaleta i regał na walizki, które zabezpiecza się pasami. Okien nie da się otworzyć, co utrudnia robienie zdjęć. 

W trakcie jazdy do góry, lokomotywa znajduje się za pociągiem, a w pierwszym wagonie siedzi pracownik obserwujący tory. Podróż trwa 2 godz. 45 min. Jedzie się przez gęsto porośnięte tereny, tylko niekiedy, zwłaszcza z prawej strony, odsłania się widok na doliny. Wraz z wysokością zmienia się pogoda. Robi się zimno i mglisto, może padać deszcz. 

Po drodze pociąg zatrzymuje się na kilkunastu stacjach. Na niektórych nie ma peronów, tylko betonowe lub metalowe schodki. Maszyniście nie zawsze udawało się tak zatrzymać, żeby schodki znalazły się przy drzwiach i pociąg musiał się nieco cofnąć bądź podjechać do przodu. Większość podróżnych wysiadła w Fenqihu, my pojechałyśmy do Shizilu.

Z Shizilu do Alishan

W Shizilu musiałyśmy czekać godzinę na autobus. Padało, na szczęście przystanek jest duży i zadaszony, z miejscami do siedzenia. Naprzeciwko mieści się mały sklep wielobranżowy, gdzie kupiłyśmy przekąski. Mogłybyśmy wrócić do kawiarni przy stacji, gdyby nie konieczność wspinania się z walizkami po schodach. W końcu podjechał autokar, którym dojechałyśmy do małego dworca autobusowego w Alishan. Przy wysiadaniu, kierowca dał nam specjalne kupony zniżkowe na wstęp do parku Alishan. 

Dworzec składa się z zadaszonego peronu, sklepu 7-Eleven połączonego z poczekalnią i toalet. W sklepie trafiłyśmy na herbaciane jajka, marynowane w mieszance herbaty i sosu sojowego. Nigdzie na wyspie nie znalazłyśmy tajwańskiego przysmaku – stuletnich jajek, ale herbaciane dla europejskiego podniebienia smakowały na pewno lepiej. Ktoś z obsługi powiedział, że hotel znajduje się dość daleko i że trzeba zadzwonić do nich po transport. Rzeczywiście, po chwili przyjechał po nas hotelowy samochód. Ta usługa jest darmowa i prawdopodobnie ogólnie dostępna.

Samochodem przejechaliśmy przez bramę do parku. Wstęp na teren Alishan Scenic National Area kosztuje 300 NTD lub 150 NTD gdy korzystało się z komunikacji miejscowej (wymagany jest kupon).

Alishan

Hotel, który wybrałam, był najdroższym ze wszystkich, w których nocowałyśmy na Tajwanie, a mimo to najtańszym w okolicy. Oferował standard taniej góralskiej kwatery – mały, wyłożony boazerią pokój z mini łazienką i urządzeniem wysuszającym powietrze. Bez ogrzewania, a na zewnątrz było około 12 stopni i padało. Jedynym źródłem ciepła była elektryczna mata w łóżku.

Dostałyśmy kupony na śniadanie serwowane w pobliskiej restauracji. Wydaje się, że wszystkie tańsze hotele korzystały z tej samej jadłodajni.

Po zakwaterowaniu, przeszłyśmy się po miejscowości. Niestety nad Tajwan nadciągnął monsun znad Filipin, który popsuł i tak niepewną górską pogodę. Było zimno i mocno padało, więc postanowiłyśmy przełożyć zwiedzanie pozostałych atrakcji na następny dzień. 

Miejscowość Alishan jest mała. Hotele zgrupowane są wzdłuż jednej uliczki, za nimi jest spory otwarty parking, wokół którego mieszczą się punkt informacji turystycznej, poczta, kilka sklepów, w tym jeszcze jeden 7-Eleven, hala z targowiskiem i druga z restauracjami. Nad placem góruje budynek stacji kolejowej, z której odchodzą pociągi jeżdżące po terenie parku, m.in. do punktów widokowych, gdzie ogląda się wschód słońca. Budynek jest duży i nowoczesny, zbudowany w całości z drewna, z jego tarasu roztacza się widok na miasteczko i okolicę. Przy dobrej pogodzie można stamtąd oglądać zachód słońca. Nie wszędzie można płacić kartą, np. na stacji kolejowej trzeba mieć gotówkę. Warto zaopatrzyć się w nią w większym mieście, jeszcze przed przyjazdem. Bankomat na poczcie nie obsługuje zagranicznych kart. Udało mi się wypłacić pieniądze z bankomatu w 7-Eleven, ale za transakcję pobrane zostało 100 NTD. 

Wschód słońca

Z powodu deszczu do końca nie wiedziałyśmy, czy warto wstawać rano na wschód słońca. Czytałam, że bilety na pociąg do punktu widokowego trzeba kupić dzień wcześniej i że są sprzedawane tylko między 13 a 16:30, ale w kasie powiedziano mi, że można to zrobić też rano. Na stacji wywieszana jest informacja o godzinie wschodu słońca i odjazdu pociągu.

Gdy wstałyśmy o piątej i nie padało, zdecydowałyśmy się jechać. Z hoteli na stację po ciemku szły już grupy turystów. Kupiłyśmy bilety i ustawiłyśmy się w kolejce do wagonu wzdłuż linii wymalowanych na peronie. Długość i typ podstawianego pociągu zależy od liczby pasażerów. Nam trafił się zwyczajny pociąg, chociaż zdarzają się kursy drewnianymi, stylizowanymi na stare, wagonami. Gdy podjechał, wszystkie wagony zapełniły się turystami, ostatnie osoby musiały stać. Podróż do Chushan trwała 40 minut.

Ze stacji Chushan wchodzi się po schodach na duży, częściowo zadaszony taras, z którego roztacza się widok na góry. Ten punkt widokowy leży na wysokości 2451 m n.p.m. Ale zamiast tam zostać, skręciłyśmy w prawo i asfaltową drogą biegnącą pod górę poszłyśmy do drugiego punktu, na który chodzi mniej ludzi. Przejście zajmuje 10 minut, ale może być męczące ze względu na niskie ciśnienie, rzędu 800 hPa.

Drugi punkt widokowy, na szczycie góry Ogasawara (2488 m n.p.m.), też w formie dużego tarasu, jest bardziej odsłonięty i więcej z niego widać. Gdy doszłyśmy, było już jasno, chociaż słońce jeszcze nie wzeszło. Z morza chmur zakrywających górskie doliny, wystawały najwyższe szczyty górskie na wyspie. Mimo że z powodu pogody nie zobaczyłyśmy samego wschodu słońca, to dla tego widoku i tak warto było wstać. Po zrobieniu wspólnego zdjęcia ze szkolną wycieczką, o co poprosiły nas nauczycielki, wróciłyśmy do pociągu. 

Grupowe zdjęcie na Górze Ogasawara

Las Alishan

Po powrocie do Alishan poszłyśmy na śniadanie. Do budynku restauracyjnego wpadało zimne powietrze z zewnątrz, wybór jedzenia był mały, w chińskim stylu, a naczynia jednorazowe. Wróciłyśmy do hotelu, żeby się spakować. Do wyjazdu miałyśmy jeszcze kilka godzin i na szczęście nadal nie padało, więc mogłyśmy odwiedzić las Alishan.

W lesie biegnie kilka szlaków turystycznych w formie brukowanych alejek i drewnianych pomostów.  Obejście całości zajmuje 2 godziny, chociaż warto zostać tam dłużej. Trasa ma długość około 5 km, ale część można przejechać pociągiem. Na terenie parku, poza Alishan, mieszczą się trzy przystanki Alishan Forest Railway: Zhaoping, Shenmu i Chushan. Na ten ostatni jedzie się, żeby oglądać wschód słońca.

Sister Ponds Trail

Z Alishan przeszłyśmy do Zhaoping. Pociągi kursują na tyle rzadko, że nie opłacało nam się czekać. Przejażdżka pociągiem trwa 6 minut, spacer 20-30. Po drodze minęłyśmy park Sakura, gdzie wiosną kwitną wiśnie. Z Zhaoping, które jest jeszcze mniejsze niż Alishan, ruszyłyśmy szlakiem Sister Ponds Trail. To bajkowy, okryty mgłą las pełen niesamowitych starych drzew o przedziwnych kształtach. Na szczęście, z powodu pory roku i kiepskiej pogody, prawie nie było tam ludzi. 

Ścieżka prowadzi nad dwa połączone ze sobą leśne jeziorka. Na większym zbudowano dwa drewniane pawilony. Według legendy aborygenów Tsou, siostry, które zakochały się w tym samym mężczyźnie, nie chcąc ranić się wzajemnie ani nie mogąc mieć go dla siebie, popełniły samobójstwo wskakując do stawów.

Giant Tree Trail

Dalej szlak biegnie przez Ogród Magnolii do świątyni Shouzhen. największego na terenie Alishan i najwyżej położonego miejsca kultu na Tajwanie (2150 m n.p.m.).

Od świątyni biegnie drugi, najbardziej popularny szlak w Alishan, Giant Tree Trail. Tu spotkałyśmy już zorganizowane grupy turystów. W tej części lasu rosną gigantyczne cyprysy, liczące czasem nawet ponad 2000 lat. Trasa prowadzi przeważnie po drewnianych pomostach, tak żeby nie można było dotknąć najstarszych drzew, które są specjalnie oznaczone. Na końcu szlaku, przy stacji Shenmu, zachowano powalony w 1997 r. pień 3000-letniego cyprysa. Z Shenmu można wrócić do Alishan pociągiem (7 minut), autobusem lub pieszo. Wybrałyśmy tą trzecią opcję.

W Alishan odebrałyśmy bagaże, a pracownik hotelu odwiózł nas na dworzec autobusowy, skąd pojechałyśmy do trzeciej największej atrakcji naturalnej Tajwanu, Jeziora Sun Moon.

Bajkowe świątynie Kaohsiung

Bajkowe świątynie Kaohsiung

Kaohsiung jest drugim największym miastem Tajwanu, ośrodkiem przemysłowym i największym portem wyspy. Leży na południowo-zachodnim wybrzeżu i liczy ponad 2,5 mln mieszkańców. Ciepły prąd Kuro Siwo i Centralny Masyw Górski, blokujący napływ zimnego powietrza z północy powodują, że panuje tam przyjemny, ciepły klimat, a miasto jest jednym z najbardziej słonecznych na wyspie. W Kaohsiung jest wiele atrakcji historycznych, nowoczesnych i naturalnych, dla których warto spędzić tam kilka dni. My miałyśmy tylko jeden, dlatego wybrałyśmy trzy unikalne dla tego miasta miejsca.

Dojazd

Do Kaohsiung dojechałyśmy pociągiem z Hualien. Najszybszy pociąg TRA na tej trasie jedzie 4,5 godziny. Niestety, mimo próby, już pierwszego dnia po otwarciu systemu rezerwacyjnego, nie udało mi się kupić na niego biletów. Musiałyśmy wybrać wolniejsze, 6-godzinne połączenie.

Z Tajpej do Kaohsiung można dojechać pociągami TRA i HSR. Podróż pociągiem TRA zajmuje od 3,5 do 5 h i kosztuje 843 NTD (można jechać taniej, ale dłużej pociągami osobowymi). Pociągi HSR zatrzymują się na położonej na północ od miasta stacji Zuoying. Przejazd nimi zajmuje 1:30-2:15 i kosztuje 1490 NTD. 

W mieście są dwie, krzyżujące się na stacji Formosa Boulevard linie metra, kolejka naziemna i oczywiście autobusy. Jak wszędzie, za przejazdy można płacić kartą Easycard.

Dome of Light

Dome of Light (Kopuła Światła) znajduje się na otwartej w 2009 r. stacji metra Formosa Boulevard. Wykonał ją włoski artysta Narcissus Quagliata. Kopuła jest ogromnym podświetlonym witrażem – największą na świecie instalacją artystyczną złożoną z 4500 tafli kolorowego szkła. Prace nad nią zajęły ponad 4 lata. Panele przedstawiają historię życia człowieka, a jej 4 części poświęcone są wodzie, ziemi, światłu i ogniowi. Ogólnym przesłaniem instalacji ma być miłość i tolerancja. Witraż ma średnicę 30 metrów i zajmuje powierzchnię 660 metrów kw. Ta ogromna instalacja budzi skojarzenia ze świątynią. Robi niesamowite wrażenie, tym bardziej, że znajduje się w podziemnej hali metra.

Lotus Pond

Z Formosa Boulevard pojechałyśmy metrem na północ miasta, do stacji Ecological District, a stamtąd pieszo nad Lotus Pond (Lotosowy Staw). To sztuczne jezioro stanowi popularną atrakcję wśród mieszkańców i turystów, z powodu ponad dwudziestu rozmieszczonych w okolicy świątyń, w większości krzykliwie kiczowatych. Swoją nazwę zawdzięcza unoszącym się na jego powierzchni kwiatom lotosu.

Pillar to heaven and protection of the land

Na wschodnim brzegu stawu zobaczyłyśmy kolumnę o długiej nazwie „Pillar to heaven and protection of the land”. Ufundowano ją na pamiątkę trzęsienia ziemi z 1999  r., które zniszczyło wyspę. To najwyższe dzieło sztuki na Tajwanie. 

Pagody Smoka i Tygrysa oraz Pałac Ciji

Staw ma 42 hektary i obejście go zajmuje kilka godzin. Dlatego ograniczyłyśmy się do obejrzenia kilku świątyń stojących na południowo-zachodnim krańcu. Zaczęłyśmy od Pagód Smoka i Tygrysa, zbudowanych w latach 60. XX wieku jako przedłużenie mieszczącej się naprzeciwko świątyni Ciji. Przed dwiema 7-piętrowymi pagodami stoją wielkie figury smoka i tygrysa, przez które wchodzi się do budynków. Do kompleksu prowadzi most dziewięciu zakrętów. Tajwańczycy wierzą, że wejście przez paszczę smoka i wyjście przez gardło tygrysa pozwala pozbyć się pecha i zwiększyć szczęście. Wnętrze rzeźb wypełniają malowidła przedstawiające postacie i historie z buddyzmu i taoizmu. Pagody udekorowane są mniejszymi rzeźbami smoków i tygrysów. Na szczyt obu budynków prowadzą kręte schody. Z balkonów roztacza się widok na staw i okoliczne świątynie.

Po drugiej stronie ulicy stoi Pałac Ciji, świątynia chińskiego boga medycyny Boasheng Dadi i innych świętych patronów tej okolicy. Pierwszą świątynię wzniesiono na początku XVIII w. W czasie japońskiej okupacji Tajwanu, budynek przekształcono na bazę wojskową, a posągi bóstw czasowo przeniesiono. Pałac zrekonstruowano w 1959 r. Kilkanaście lat później, podobno na polecenie samego boga Baosheng Dadi, zbudowano Pagody Smoka i Tygrysa. W kulturze chińskiej, smoki symbolizują siłę i sprawują władzę nad wodą, deszczem czy powodziami. Tygrysy oznaczają waleczność, prawość i harmonię. Chińczycy wierzą, że to tygrys, a nie lew, jest królem zwierząt. Zarówno smok jak i tygrys są znakami w chińskim horoskopie.

Pawilony Wiosny i Jesieni oraz Pałac Chi Ming

Kilkaset metrów dalej znajdują się Pawilony Wiosny i Jesieni, poświęcone bogu wojny, Guandi.  Zostały dobudowane w 1953 r. do stojącej naprzeciwko Świątyni Oświecenia, nazywanej Pałacem Chi Ming, która jest największą w okolicy. Przed pawilonami umieszczono rzeźbę smoka, na którego grzbiecie stoi Guanyin, bogini współczucia. Także tutaj wejście do wnętrza smoka przez jego paszczę ma przynosić szczęście.

W małym stawie przed wejściem do pawilonów mieszkają setki żółwi, podobno skupowanych i przynoszonych tu przez ludzi ze współczucia dla tych zwierząt, co również ma być zasługą przed bóstwami.

Stojące na brzegu pawilony połączono mostem z trzecim, mniejszym pawilonem, zbudowanym na wodzie. Dwupiętrowy budynek nie ma ścian, jedynie kolumny i kręcone schody wewnątrz.

Pozostałe świątynie

Jeżeli ma się więcej czasu, warto przejść wzdłuż brzegu stawu do Pawilonu Pei Chi, z olbrzymim posągiem boga Xuan Wu, władcy bieguna północnego. Godna uwagi jest też Świątynia Konfucjusza na północnym krańcu jeziora. Ukończona w 1976 r., jest największą świątynią Konfucjusza na Tajwanie.

My chciałyśmy odwiedzić jeszcze miejsce położone poza miastem, dlatego po krótkiej przerwie na tajwańską herbatę bubble tea, przeszłyśmy na pobliski przystanek autobusowy. 

Fo Guang Shan

Fo Guang Shan to międzynarodowa organizacja buddyjska z siedzibą na Tajwanie i jednocześnie największa organizacja charytatywna na wyspie. Ogromny kompleks Fo Guang Shan, którego budowę rozpoczęto ponad 50 lat temu, leży na północny wschód od Kaohsiung. Składa się z monastyru, ośrodka medytacji i muzeum. Jest centrum buddyzmu w południowym Tajwanie.

Dojazd

Z Lotus Pond pojechałyśmy autobusem na stację kolejową Zuyong. Z pętli przed dworcem do Fo Guang Shan kursuje autobus E-DA 8501. Bilet kosztuje 65 NTD, a podróż trwa niecałą godzinę. Z powodu słabego oznakowania, trochę problemów sprawiło nam znalezienie właściwego przystanku. Autobusy kursują co kilkadziesiąt minut.

Muzeum Buddy

Zwiedzanie zaczęłyśmy od otwartego w 2011 r. muzeum Buddy. Przed wejściem do pierwszego budynku kompleksu muzealnego stoją rzeźby zwierząt: dorosłego słonia prowadzącego stado małych słoni i lwa otoczonego trzema młodymi. Zwierzęta te mają symboliczne znaczenie w buddyzmie. Parter budynku zajmuje wielki hol, punkt informacyjny, sklepy z pamiątkami oraz restauracje i jedyna na świecie wegetariańska kawiarnia sieci Starbucks. Na piętrze znajduje się bufet w formule “all-you-can-eat”. 

Po przejściu przez budynek, wychodzi się na szeroką aleję zwaną Wielką Ścieżką do Buddy. Na jej końcu znajduje się główny budynek muzeum, nad którym góruje olbrzymi posąg siedzącego Buddy. Wzdłuż Wielkiej Ścieżki postawiono osiem 38-metrowych, chińskich pagód. Symbolizują one rozprzestrzenianie się buddyzmu z Indii do Chin. Każda pagoda reprezentuje inne idee lub zasady, stąd nazwy, np. Trzech Dobroci, Czterech Darów, Pięciu Harmonii czy Sześciu Doskonałości. Służą za miejsca do spotkań, nauki, ceremonii rodzinnych czy odpoczynku.

Aleja prowadzi na wielki plac, Zgromadzenie Mądrości Bodhi, otoczony drzewami migdałowymi z Madagaskaru i posągami przedstawiającymi m.in. uczniów Buddy. Na ścianach po obu stronach placu umieszczono płaskorzeźby obrazujące historię życia Buddy.

Główny budynek muzeum zbudowano w stylu indyjskim. Centralna część, w kształcie stupy, mieści kaplice, świątynie, w tym jedną z relikwią zęba Buddy, galerie sztuki, muzea i kino 4D. Z budynku wychodzi się na Taras Wielkiego Buddy, na którego czterech rogach stoją Cztery Szlachetne Prawdy Stupy, które wierni powinni okrążyć. Nad tarasem góruje posąg Wielkiego Buddy Fo Guang Shan. Postać, wykonana z 1800 ton metalu, ma 40 m wysokości, a siedzisko, na którym ją posadowiono, 10 m. Całkowita wysokość posągu to 108 m, co jest pomyślną liczbą w buddyzmie.

Dharma Hall

Po wyjściu z kompleksu muzealnego, przeszłyśmy przed położony na wzniesieniu budynek Dharma Hall, sali wykładowej dla mnichów. Znajduje się tam również repozytorium sutry, czyli miejsce, w którym przechowywane są zbiory ksiąg buddyjskich. Ze wzgórza można podziwiać mieszczące się poniżej muzeum Buddy.

Monastyr Fo Guang Shan

Następnie, przez ogród pełen rzeźb, weszłyśmy na teren monastyru. Między budynkami spacerowało sporo osób, przez otwarte okna widać było jadłodajnię, w której przygotowywano stoły przed posiłkiem. W głównej świątyni, wysokiej na 30 m i mieszczącej nawet 1000 osób, znajdują się trzy wielkie posągi Buddy. Wewnątrz trwały jakieś modlitwy, więc zajrzałyśmy tylko przez otwarte drzwi. Na placu przed budynkiem ustawiono krzesła, co sugerowało, że szykowano się na większe uroczystości.

Obeszłyśmy plac, otoczony ścianami wypełnionymi 14800 figurek Buddy i przeszłyśmy do głównej bramy, mijając kolejne kamienne posągi. W pobliżu wejścia na teren monastyru, na wzniesieniu, znajduje się najwyższy w tej części Azji, 36-metrowy posąg stojącego Buddy. Zaczynał zapadać zmierzch i zbliżał się czas odjazdu autobusu, więc obejrzałyśmy go tylko z daleka i wróciłyśmy na przystanek.

Nocny market w Kaohsiung

W pobliżu naszego hotelu nie zauważyłyśmy żadnych restauracji, dlatego po powrocie do miasta pojechałyśmy metrem na targ nocny Ruifeng. Miał świetne opinie w internecie, ale okazał się wielkim rozczarowaniem. Mimo obiadowej pory, otwarte było tylko kilka straganów, a cały zastawiony blaszakami teren był ciemny i pusty. Szukając w okolicy miejsca na obiad, trafiłyśmy do baru, w którym nie było menu po angielsku ani zdjęć potraw. Ale jak zwykle mogłyśmy liczyć na pomoc Tajwańczyków. Widząc, że nie mamy pojęcia, co zamówić, jedna z osób przy ladzie wyciągnęła komórkę i pokazała nam serwowane przez nich dania w aplikacji Uber Eats. 

Szkoda, że nie miałyśmy więcej czasu na zwiedzanie Kaohsiung. Po obiedzie wróciłyśmy do hotelu, a następnego dnia pojechałyśmy pociągiem do pierwszej stolicy Tajwanu.

Park Narodowy Taroko: szlak Shakadang

Park Narodowy Taroko

Park Narodowy Taroko jest jednym z dziewięciu na Tajwanie. Obejmuje 92 tysiące hektarów terenu górskiego, w tym 27 3-tysięczników i wąwóz Taroko, wyrzeźbiony w marmurowych skałach przez rzekę Liwu. Park leży na wschodnim brzegu wyspy, 140 km na południe od Tajpej.

Dojazd i nocleg

Bazą wypadową do Parku Narodowego Taroko jest pobliskie miasto Hulien, do którego dojechałyśmy z Tajpej pociągiem. Podróż trwa 2 godziny i kosztuje 440 TWD. Hualien dysponuje bogatą bazą hotelową, a śniadania serwowane są od wczesnego rana (w naszym hotelu od 6:00), co ułatwia planowanie wycieczki do parku.

Poruszanie się po parku

Przy napiętym planie podróży, najlepszą opcją dla nas była 8-godzinna wycieczka samochodem z kierowcą, którą wykupiłyśmy za pośrednictwem serwisu Ownrides. O umówionej godzinie pod hotelem czekał zamówiony pojazd. Sympatyczny kierowca, mówiący dobrze po angielsku, obwiózł nas po parku według planu podanego na stronie internetowej, dostosowując go do naszych preferencji w kwestii posiłku czy wyboru jednej z dwóch długich tras pieszych. 

Klif Qingshui

Pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy, był leżący nieco na północ od parku punkt widokowy na klif Qingshui, gdzie długi na 21 km masyw górski styka się z oceanem. Klif Qingshui wybrano jako jeden z Ośmiu Cudów Tajwanu. 

Szlak Shakadang

Po zrobieniu zdjęć, wjechaliśmy na teren Parku Narodowego Taroko. Dobrze utrzymana, dwupasmowa szosa przecinająca park, jest częścią Central Cross-Island Highway, zbudowanej w latach 50-tych, długiej na 190 km autostrady, biegnącej przez góry od wschodniego do zachodniego wybrzeża Tajwanu. Drogę poprowadzono w dolinie rzeki, między wysokimi górami i w dużej części tunelami. Zatrzymaliśmy się na parkingu przy Shakadang Bridge, czerwonym moście ozdobionym setką marmurowych lwów, z których każdy jest inny. Kierowca został na parkingu, a my przeszłyśmy przez most i zeszłyśmy po schodach nad rzekę Shakadang, wzdłuż której biegnie 4-kilometrowy szlak o tej samej nazwie. Wartka górska rzeka wije się między skałami, które zaskakują kolorowymi, pofałdowanymi warstwami.

Początkowy fragment szlaku wykuto w skale, dalej idzie się dnem doliny. W połowie drogi postawiono kilka straganów z przekąskami. Później dolina się rozszerza i szlak nie robi już takiego wrażenia, dlatego po przejściu 3/4 długości postanowiłyśmy zawrócić. Z powodu wczesnej pory trasa była niemal pusta, dopiero w drodze powrotnej zaczęłyśmy mijać coraz więcej ludzi. Przejście w obie strony zajęło nam ponad 2 godziny.

Grota Jaskółek

Po powrocie do samochodu, ruszyliśmy do następnego punktu wycieczki, Groty Jaskółek (Swallow Grotto, chin. Yanzikou). Po drodze kierowca zatrzymał się, żeby wypożyczyć dla nas bezpłatne kaski. Nie są obowiązkowe, ale zalecane z powodu spadających odłamków skalnych. Szlak o długości 1400 m biegnie wzdłuż szosy, przez dwa tunele i pomost zawieszony wysoko nad dnem doliny rzeki Liwu, do której z wysokich skał tu i ówdzie spływają wodospady. Dolinę zamieszkują jaskółki, stąd nazwa szlaku. Przejście zajęło nam pół godziny. W tym miejscu trafiłyśmy już na turystów z wycieczek autokarowych. Na końcu szlaku mieści się mały park poświęcony konstruktorowi autostrady i ludziom, którzy stracili życie w trakcie jej budowy.

Tunel Dziewięciu Zakrętów

Kolejnym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy, był Tunel Dziewięciu Zakrętów (Tunnel of Nine Turns, chin. Jiuqudong). Zgodnie z nazwą, szlak biegnie wydrążonym w skale tunelem o długości 700 m. Tunel jest ślepy, wchodzi i wychodzi się tą samą stroną. Jest uważany za jeden z najbardziej malowniczych fragmentów wąwozu Taroko. Cyfra dziewięć oznacza po chińsku „wiele” i jest powszechnie używana. Szlak jest z jednej strony otwarty na rzekę i umożliwia podziwianie majestatycznych marmurowych ścian wąskiego wąwozu, którego dnem płynie rzeka Liwu. 

Tunel był częścią autostrady, ale po jej przebudowie w 1996 r.  zamknięto go i przekształcono w szlak pieszy. We fragmencie tunelu, z powodu przewężenia wąwozu, wieje dość silny wiatr.

Most Cimu

Przejście tunelu i powrót zajęły nam mniej czasu, niż zakładał kierowca (ok. 20 min.) dlatego musiałyśmy na niego dłuższą chwilę zaczekać. Po drodze do ostatniej atrakcji, zatrzymaliśmy się na moment na zdjęcia przy kolejnym czerwonym moście, Cimu Bridge (Moście Matczynego Oddania). Po obu stronach mostu stoją niewielkie pawilony, pobudowane przez prezydentów Tajwanu na cześć ich matek.

Tianxing

Kilka minut później dotarliśmy do Tianxing, terenu rekreacyjnego z kilkoma sklepami, parkiem i jedynym 5-gwiazdkowym hotelem na terenie parku. W Tianxing dwie górskie rzeki Dasha i Taci Jili łączą się, tworząc rzekę Liwu. Na wzgórzu, do stóp którego przechodzi się przez pomalowany na żółto most,  górują 7-piętrowa pagoda Tianfeng, wielki posąg Bodhisattva oraz świątynie Xiangde i Daxiong Boadian. 

Po chwili odpoczynku i wypiciu kawy w parku, postanowiłyśmy wspiąć się na wzgórze świątynne. Miałyśmy szczęście, bo tego dnia było jakieś święto i most udekorowano czerwonymi lampionami. Wspinaczka po schodach na górę była długa, ale widoki zrekompensowały trudy. Przed świątyniami zgromadził się tłum, a wewnątrz trwały obrzędy, więc nie weszłyśmy do środka. Ale zostałyśmy miło przywitane przez jedną z mniszek, która po angielsku zapytała, skąd jesteśmy. Nie miałyśmy dużo czasu, więc po chwili na zdjęcia zeszłyśmy ze wzgórza. Gdy przechodziłyśmy przez most, prawie wszystkie lampiony były już zdjęte. Kierowca czekał na nas w samochodzie i ruszyliśmy w drogę powrotną.

Plaża Qixingtan

Przed powrotem do Hualien zatrzymaliśmy się na żwirowej plaży Qixingtan, jednej z nielicznych takich plaż na Tajwanie. Szeroka, w kształcie półksiężyca, oferuje ładny widok na okoliczne góry.

Na koniec kierowca zabrał nas do lokalnej restauracji serwującej tajwańską odmianę zupy won-ton. Gorąca, z pierożkami z nadzieniem z kurczaka, krewetek i warzyw, bardzo nam smakowała. Była głównym posiłkiem dnia, po którym zostałyśmy odwiezione na dworzec kolejowy. Tam miałyśmy jeszcze trochę czasu, żeby kupić przekąski przed 6-godzinną podróżą do Kaohsiung.

Atrakcje Tajpej: panorama miasta z Góry Słonia

Tajpej i okolice

Zanim zaczęłam przygotowania do podróży, Tajwan kojarzył mi się tylko z wieżowcem Tajpej 101, jednym z najwyższych budynków na świecie. Później okazało się, że na wszystkie miejsca na wyspie warte odwiedzenia, potrzeba więcej, niż zaplanowane dwa tygodnie. Ta część relacji poświęcona jest atrakcjom Tajpej i okolic, na zwiedzanie których przeznaczyłyśmy 4 dni.

Tajpej - dojazd z lotniska

Główne lotnisko Tajwanu, Tayouan Airport, leży 40 km na zachód od Tajpej. Do stolicy można dojechać autobusami lub metrem. Linia metra łączy lotnisko z głównym dworcem kolejowym Tajpej. Na tej linii jeżdżą pociągi ekspresowe, zatrzymujące się tylko na kilku stacjach i zwykłe, zatrzymujące się na wszystkich stacjach. Przejazd pociągiem ekspresowym zajmuje 35 minut, zwykłym 50. Cena jest taka sama -160 NTD, można zapłacić Esaycard.

Poruszanie się po mieście

Tajpej to duże miasto i żeby zobaczyć jego główne atrakcje, trzeba poruszać się metrem i autobusami. Szczegóły dotyczące komunikacji miejskiej zamieściłam we wpisie Tajwan: informacje praktyczne.

Tajpej 101 i Elephant Mountain

Najbardziej znanym budynkiem stolicy jest Tajpej 101, ukończony w 2004 r. wieżowiec o 101 kondygnacjach nadziemnych, liczący 509,2 m. Najlepiej prezentuje się z punktów widokowych na położonej nieopodal Górze Słonia (Elephant Mountain). Żeby do nich dotrzeć, trzeba przejść kawałek od ostatniej stacji czerwonej linii metra (Xiangshan). Na górę prowadzi kilka szlaków. Do pokonania jest kilkaset stopni, ale widoki na miasto i wieżowiec rekompensują trud. 

Na platformę widokową samego wieżowca warto wjechać przy dobrej pogodzie. Bilet wstępu kosztuje 600 NTD. Na górę wjeżdża się najszybszą na świecie windą. Przeszklony poziom widokowy na 89 piętrze pozwala na podziwianie panoramy miasta we wszystkich kierunkach. Na 91 piętrze znajduje się otwarty taras, ale tylko z jednej strony budynku. Wewnątrz jest też niewielka wystawa poświęcona konstruowaniu budynku. Można zobaczyć ogromną kulę – stabilizator, chroniący konstrukcję w czasie trzęsień ziemi i silnych wiatrów. 

W Tajpej 101, oprócz biur, mieści się luksusowe centrum handlowe.

Mauzolea

Sun Yat-sen Memorial Hall

Z poziomu widokowego Tajpej 101 rzuca się w oczy duży budynek ze złotym dachem. Jest to Sun Yat-sen Memorial Hall, mauzoleum Ojca Republiki Chińskiej. W otoczonym parkiem budynku stoi posąg Sun Yat-sena. Co godzinę odbywa się tam zmiana warty. W obiekcie mieszczą się też m.in. biblioteka i audytorium, w którym co roku rozdawane są nagrody w najważniejszym tajwańskim festiwalu filmowym.

Chiang Kai-shek Memorial Hall

Drugie, najważniejsze miejsce pamięci w Tajpej, to Mauzoleum Czang Kaj-szeka, byłego Prezydenta Republiki Chińskiej. Otaczający je park jest większy, u jego wejścia stoi potężna brama, prowadząca na Plac Wolności, po którego dwóch stronach mieszczą się Teatr Narodowy i Hala Koncertowa. Szeroka aleja wiedzie do wysokiego na 70 m mauzoleum. W głównej sali, do której prowadzi 89 schodów, znajduje się posąg prezydenta, a w pomieszczeniach na dole biblioteka i muzeum. Podobnie jak w mauzoleum Sun Yat-sena, co godzinę można tu oglądać zmianę warty.

National Revolutionary Martyrs' Shrine

Trzecim mauzoleum, które odwiedziłyśmy, było National Revolutionary Martyrs' Shrine, poświęcone prawie 400 tysiącom żołnierzy, którzy zginęli w różnych wojnach za Republikę Chińską. Wejścia na teren kompleksu również strzeże wielka brama. Tutaj też atrakcją jest zmiana warty.

Świątynie

Na Tajwanie jest mnóstwo miejsc kultu: miniaturowe świątynki w parkach, większe, wciśnięte pomiędzy szeregowymi budynkami na ulicach, duże, otoczone ogrodami, z fontannami i sztucznymi wodospadami, i ogromne centra religijne z monumentalnymi posągami Buddy. Kiczowate, w kształcie tygrysów i smoków, oraz proste miejsca kontemplacji i zgłębiania nauk Konfucjusza. Zadymione od kadzidełek, ze stołami zastawionymi kwiatami i jedzeniem ofiarowanymi przez wiernych. Z wyjątkiem nielicznych uroczystości religijnych, do wszystkich można wchodzić, fotografować, a pracownicy świątyń z własnej inicjatywy udzielają informacji na temat budowli i rytuałów.

Główne świątynie, które odwiedziłyśmy, to: Bao’an, świątynia Konfucjusza, Longshan, Qingshan i Tianhou. 

Świątynia Bao'an

XVIII-wieczna taoistyczna świątynia Bao’an pełna jest przykładów tradycyjnej sztuki dekoracyjnej. Na przełomie XX i XXI w. zrealizowano wielki projekt renowacyjny świątyni. Rekonstrukcją kierowali profesorowie akademiccy, a prace z użyciem najwyższej jakości materiałów wykonywali uznani artyści. Za ten projekt oraz za ożywienie obrzędów religijnych i kulturalnych, świątynia otrzymała nagrodę UNESCO Azji i Pacyfiku. Co roku odbywa się tu festiwal sztuki ludowej obejmujący obchody urodzin bóstw, tańce lwów, parady i przedstawienia operowe, a także bezpłatne porady z medycyny chińskiej.

Głównym bogiem zamieszkującym świątynię jest Baosheng, postać historyczna czczona za swoje umiejętności medyczne. Tylna świątynia poświęcona jest Shennongowi, bogowi rolnictwa. 

W świątynnym ogrodzie po drugiej stronie ulicy znajduje się staw z fontanną w kształcie smoka.

Świątynia Konfucjusza

Ze świątynią Bao’an kontrastuje stojąca obok świątynia Konfucjusza. Stoi na dużym terenie otoczonym murem. Na zewnątrz znajduje się rzeźba przedstawiająca 4 mądre małpki, symbolizujące konfucjańskiego ducha doskonałej cnoty. Podobnie jak inne świątynie konfucjańskie, jest znacznie prostsza niż świątynie taoistyczne, bez wymyślnych zdobień i rzeźb. Zamiast nich, na ścianach wiszą tablice z wykaligrafowanymi sentencjami. W głównej sali, na czarnej płycie widnieje złoty napis Edukacja bez dyskryminacji. Kompleks podzielony jest na kilka sekcji, między innymi odnoszących się do kaligrafii i matematyki, których tu nauczano. Strażnik świątyni podarował nam kartki z ręcznie malowanymi inskrypcjami, życzeniami spełnienia marzeń czy zdrowia. W kompleksie znajduje się kino 4D wyświetlające historię świątyni i podróż Konfucjusza.

Świątynia Longshan

Świątynię Longshan w dzielnicy Wanhua odwiedziłyśmy parokrotnie, ponieważ znajduje się przy stacji metra o tej samej nazwie, z której korzystałyśmy, kilka minut pieszo od naszego hotelu. 

Zbudowana w XVIII w., była wielokrotnie niszczona przez trzęsienia ziemi, powodzie, ale i bombardowanie w czasie II wojny światowej. Za każdym razem była odbudowywana przez wiernych, bez szczególnej pomocy władz. Longshan łączy wyznawców taoizmu, buddyzmu i konfucjonizmu. Jest bardzo uczęszczana przez wiernych i turystów, niezależnie od pory dnia było tam dużo ludzi. Świątynia składa się z trzech bogato zdobionych pawilonów otoczonych mniejszymi zabudowaniami, jest pełna rzeźb, a z boku dziedzińca znajduje się sztuczny wodospad i staw z rybami.

Świątynia Qingshan

Niedaleko Longshan znajduje się taiostyczna świątynia Qingshan. Poświęcona została królowi Qing Shan, który miał ocalić mieszkańców dzielnicy od zarazy. Corocznie obchodzone urodziny bóstwa, z procesją i fajerwerkami, są jednym z trzech głównych wydarzeń religijnych w Tajpej. W tej świątyni ołtarze znajdują się na kilku piętrach budynku.

Świątynia Tianhou

Świątynia Tianhou jest wciśnięta między budynki tak, że łatwo przegapić niewielkie wejście, prowadzące na nadspodziewanie duży dziedziniec. Poświęcona jest Matsu, patronce Tajwanu, bogini rybaków i morza. Wewnątrz, oprócz posągu Matsu, uwagę przykuwa morze wiszących lampionów i czerwonych świec. 

Historyczna architektura Tajpej

Pomiędzy świątyniami Longshan i Tianhou znajduje się stara część Tajpej, a w niej Bopiliao i Ximen Red House. Bopiliao to odrestaurowana ulica handlowa z czasów dynastii Qing (XIX w.) oraz późniejszej okupacji japońskiej. Niedaleko stoi Ximen Red House, budynek z początku XX w., zaprojektowany przez japońskiego architekta, najpierw służący za halę targową, później za teatr. Obecnie okolica wokół Red House jest centrum lgbt, teatr jest popularną sceną tego środowiska i co roku odbywa się tu sylwester lgbt.

Kolejnym miejscem wartym obejrzenia jest Dihua, najstarsza ulica w Tajpej. Początki ulicy sięgają czasów rządów holenderskich (XVII w.)  Rozwinął się tam handel m.in. herbatą, ziołami, suszonymi produktami i tkaninami. Obok nowych kawiarni, sklepów i pracowni, mieszczą się tam firmy działające niezmiennie od ponad stu lat. 

Narodowe Muzeum Pałacowe

Narodowe Muzeum Pałacowe, mieści największą na świecie kolekcję sztuki chińskiej. Większość eksponatów pochodzi ze zbiorów dynastii cesarzy chińskich i została przewieziona na Tajwan z Zakazanego Miasta. Wśród prawie 700 tysięcy dzieł znajdują się kolekcja najrzadszej chińskiej ceramiki i porcelany, chińskie malarstwo i kaligrafia, rzadkie książki i dokumenty oraz rzeźby. Najsłynniejszym eksponatem, dla którego odwiedziłyśmy to muzeum, jest jadeitowa kapusta. 

Muzeum znajduje się poza centrum Tajpej, można do niego dojechać jedną z wielu linii autobusowych przejeżdżających koło stacji metra Shilin. Bilet wstępu do muzeum kosztuje 350 NTD.

Gorące źródła Beitou

Na wulkanicznej wyspie, jaką jest Tajwan, nie brakuje gorących źródeł. Będąc w Tajpej, warto spróbować kąpieli w Beitou. To jedyne źródła, do których można dotrzeć metrem. Jadąc na północ czerwoną linią, na stacji Beitou trzeba przesiąść się do mniejszego, stylizowanego na stary, pociągu do Xingbeitou. Na miejscu, po wyjściu ze stacji MRT, warto obejrzeć stojący obok drewniany, ponad 100-letni dawny budynek stacji, w którym mieści się małe muzeum kolejnictwa, a na zewnątrz stoi stary wagon kolejowy. Przed budynkiem można włożyć ręce do wody z gorącego źródła. 

W Beitou można wykąpać się w publicznych basenach albo w prywatnych pokojach. My zdecydowałyśmy się na Beitou Public Hot Spring, najpopularniejszy kompleks basenowy. Idzie się do niego przez malowniczy park, w którym stoją budynki biblioteki publicznej i Beitou Hot Spring Museum. Park otaczają hotele, oferujące seanse w prywatnych wannach z wodą z gorących źródeł, w cenie co najmniej 10 razy wyższej niż w publicznych kąpieliskach.

Kompleks Beitou Public Hot Spring jest niewielki i otoczony wysokim murem, więc nie da się do niego zajrzeć z zewnątrz. Składa się z pięciu kamiennych niecek na wolnym powietrzu, trzech z ciepłą lub gorącą wodą i dwóch z zimną, mieszczących od kilku do około 20 osób. Wstęp kosztuje tylko 40 NTD i można płacić Easycard. Przed wejściem kazano nam pokazać stroje kąpielowe, czy aby nie chcemy kąpać się w bieliźnie. Czepki nie są wymagane, ale długie włosy trzeba spiąć. Kabiny prysznicowe i przebieralnie są dodatkowo płatne, tak samo jak zamykane szafki, ustawione wzdłuż ściany przy basenach. Ale mało kto płaci, większość ludzi przebiera się na widoku, szafki zostawia otwarte, a do opłukania się używa węża z zimną wodą. 

Mężczyźni i kobiety kąpią się razem, kompleks przeznaczony jest dla dorosłych, chociaż podobno dzieci czasem są wpuszczane.

Ogród zoologiczny

Na drugim, południowo-wschodnim skraju Tajpej, znajduje się jeden z największych ogrodów zoologicznych w całej Azji. Zoo podzielone jest na strefy, w których żyją gatunki zamieszkujące wyspę oraz zwierzęta z Azji, Australii i Afryki. Ogród jest ogromny, na jego obejście potrzeba kilku godzin. W weekendy gromadzi tłumy, zwłaszcza przy wybiegach dla pand i koali. Bilet kosztuje 60 NTD, można płacić Easycard. 

Kolej gondolowa i wzgórze Maokong

Niedaleko zoo znajduje się dolna stacja kolei gondolowej Maokong. Ponad 4-kilometrowa trasa prowadzi na wzgórze Maokong, słynące z upraw herbaty. Przejazd w jedną stronę kosztuje 120 NTD, z Easycard w dni powszednie jest 20% rabatu. Przejazd zajmuje ok. 20 minut. Na wzgórzu jest wiele szlaków pieszych oraz drogie restauracje i herbaciarnie. My przeszłyśmy od górnej stacji kolejki do Taipei Tea Promotion Center. W środku jest niewielka wystawa związana z produkcją herbaty oraz stoisko, przy którym można degustować i kupić uprawianą na miejscu herbatę.

Ze wzgórza zjechałyśmy minibusem, który wbrew informacjom z Google maps, zatrzymywał się dość daleko od stacji metra Zoo.

Nocne markety

O tajwańskich nocnych targowiskach pisałam w poście Tajwan: informacje praktyczne. Z racji bliskości hotelu i kilku restauracji, w których można było usiąść, najbardziej odpowiadał nam market koło świątyni Longshan. Inne polecane w przewodniku i internecie markety różniły się tylko wielkością. 

Odwiedziłyśmy też najsłynniejszy, wielki Shilin Night Market, który w odróżnieniu od pozostałych, mieści się w kilkupiętrowej hali. Jest najbardziej nastawiony na turystów, wybór jedzenia jest największy, a oprócz tego można kupić pamiątki, słodycze, ubrania i kosmetyki.

Masaż stóp

Jedną z atrakcji, których spróbowałyśmy w Tajpej, był masaż stóp. Salonów masażu jest bardzo dużo, a ceny zaczynają się od 300 NTD za 50 minut. Wybrałyśmy salon przy hotelu, z dobrymi opiniami w internecie. Po wejściu, dano nam luźne szorty na przebranie i zaproszono na fotele. Przez kilka minut moczyłyśmy stopy w ciepłej wodzie, po czym para masażystów zabrała się do pracy. Masaż nie obejmował tylko stóp, ale nogi aż do kolan i momentami był bolesny. Ogólnie zabieg był rozprężający, chociaż nie do końca bezpieczny. Masażystka wywołała jakiś uraz u mamy, skutkujący bólem przy chodzeniu przez następne dwa miesiące.

Okolice Tajpej

Planując pobyt w Tajpej, postanowiłyśmy wybrać się poza miasto, do geoparku Yehliu oraz miejscowości Jiufen i Shifen. Ponieważ bez samochodu odwiedzenie tych miejsc w jeden dzień byłoby niemożliwe, zdecydowałyśmy się na wycieczkę autokarową z przewodnikiem. Biura Klook i Kkday, o których pisałam w artykule Tajwan: informacje praktyczne, mają oferty różniące się minimalnie ceną, kolejnością i ilością odwiedzonych miejsc. Za 8-godzinną wycieczkę, z wliczonym biletem wstępu do geoparku, zapłaciłyśmy 80 zł od osoby. 

Jadąc przed 9 rano metrem do punktu zbiórki doświadczyłyśmy godzin szczytu. Pociągi kursowały co 1,5 minuty, a mimo to czekałyśmy kilkanaście minut, zanim udało nam się wsiąść. 

W punkcie zbiórki koło stacji metra Ximen stało wiele autobusów, a przed każdym kolejka pasażerów. Ktoś z obsługi pokazał, że najpierw mamy stanąć w kolejce, z której ludzie kierowani są do konkretnych autobusów. Na szczęście sprawdzanie biletów szło sprawnie i po kilku minutach stałyśmy już we właściwej grupie. Minibus mieścił około 20 osób. Przewodniczka mówiła po chińsku i angielsku. Był to jeden z nielicznych dni podczas naszego pobytu, kiedy pogoda nie dopisała, było zimno, wietrznie, a później się rozpadało. Chociaż według przewodniczki, w geoparku zazwyczaj mocno wieje, a w Jiufen pada. 

Yehliu Geopark

Pierwszym punktem wycieczki, do którego dojechaliśmy po godzinie, był geopark Yehliu. Przylądek Yehliu jest długi na 1700, a tym, co przyciąga turystów, są znajdujące się na nim formacje skalne o różnych kształtach, wyrzeźbionych przez wodę, wiatry i ruchy tektoniczne. Mimo wczesnej pory, w parku było już mnóstwo ludzi. Jak to bywa na zorganizowanych wycieczkach, mieliśmy bardzo ograniczony czas na zwiedzanie, więc udało nam się zobaczyć tylko fragment przylądka z jego najsłynniejszą skałą, Głową Królowej.

Morze Yin Yang i Złoty Wodospad

Po wizycie w geoparku Yehliu, zatrzymaliśmy się na chwilę na wybrzeżu, w miejscu nazywanym Morzem Yin Yang, gdzie żółta, bogata w minerały woda z okolicznych gór styka się z błękitną wodą morską, formując wzór w kształcie symbolu yin i yang. Niestety morze było zbyt wzburzone, żeby go zobaczyć.

Na wzgórzu powyżej znajdują się ruiny huty złota i miedzi, wydobywanych w okolicy. Fabryka została zamknięta w 1973 r., gdy złoża się wyczerpały. 

Kawałek dalej, stanęliśmy przy Golden Waterfall, złotym wodospadzie, nazwanym tak z powodu koloru skał, po których spływa woda, zanieczyszczona metalami ciężkimi z pobliskiej, zamkniętej obecnie kopalni złota.

Jiufen

Leżąca nieopodal górnicza miejscowość Jiufen rozwinęła się, gdy w XIX w. w okolicy odkryto złoto. Ulokowana na stromym górskim zboczu, z którego przy dobrej pogodzie roztacza się widok na ocean. Malownicze położenie i architektura miasteczka przyciągają turystów. Niezależnie od pogody po stromych schodach starówki wspinają się tłumy. Godzina czasu wolnego wystarczyła na obejście uliczek pełnych sklepików z pamiątkami, zjedzenie lunchu w jednej z restauracji i zrobienie zdjęć. Chciałyśmy jeszcze wypić herbatę w najstarszej herbaciarni, ale cena od 100 zł za dwie porcje skutecznie nas odstraszyła. Niestety padało, ale podobno w Jiufen rzadko trafia się na ładną pogodę.

Wodospad Shifen

Z Jiufen pojechaliśmy nad wodospad Shifen. Nazywany Małą Niagarą Tajwanu, ma 20 m wysokości i 40 szerokości, co czyni go najszerszym wodospadem na Tajwanie. Trzeba do niego dojść kilkusetmetrową ścieżką wzdłuż koryta rzeki i wiszącym mostem. Po drodze mija się mały park z figurami zwierząt i rząd straganów z jedzeniem. Nad wodospadem jest kilka tarasów widokowych. Wodospad zrobił na nas spore wrażenie z powodu ogromu spadającej wody. Tylko ulewa przeszkadzała w podziwianiu widoków i robieniu zdjęć.

Shifen

Ostatnim punktem wycieczki było Shifen. Tłumy zjeżdżają tam, żeby na przebiegających przez środek miasteczka torach kolejowych puszczać w powietrze ogromne kolorowe lampiony z wypisanymi życzeniami. Taka zabawa kosztuje ok. 150 NTD. Lampiony nie zawsze lecą tam, gdzie powinny, widziałyśmy kilka lądujących i spalających się na dachach okolicznych domów. Co jakiś czas po torach przejeżdża pociąg, wymuszając przerwanie zabawy. W Shifen też przewidziano około godziny czasu wolnego. Wzdłuż głównej ulicy pełno było sklepów z lampionami i pamiątkami, brakowało tylko jakiejś kawiarni, żeby móc usiąść i oglądać kolorowy show, bo nadal padało. Gdy grupa wypuściła wszystkie zakupione lampiony, wróciliśmy do Tajpej. Przejazd w popołudniowym szczycie zajął prawie dwie godziny.

Następna część relacji z Tajwanu poświęcona będzie atrakcjom naturalnym: Parkowi Narodowemu Taroko, Lasowi Alishan i Jezioru Sun Moon.

Pociągi TRA

Tajwan: informacje praktyczne

Na pomysł wyjazdu na Tajwan wpadłam, gdy zobaczyłam ofertę tanich biletów lotniczych z Polski do Tajpej. W tym roku chciałam lecieć gdzieś do Azji i zależało mi, żeby było tam ciepło, tanio, ale bezpiecznie. Poleciałam z mamą. Opracowałam dwutygodniową trasę, od Tajpej, na wschodnie wybrzeże do Parku Narodowego Taroko, stamtąd na południe do Kaohsiung i powrót na północ przez Tainan, Las Alishan, Jezioro Sun Moon i Taichung. 

Przygotowując się do wyjazdu, korzystałam z przewodnika Lonely Planet oraz anglojęzycznych blogów. Tam znalazłam najpotrzebniejsze informacje praktyczne, których nie ma na polskich stronach, jak np. instrukcje rezerwacji biletów, czy sposoby dojazdu w różne miejsca. W tym poście zebrałam to, co znalazłam w przewodniku, w internecie, oraz moje doświadczenia i rekomendacje.

Tajwan: garść informacji praktycznych

Mieszkańcy Tajwanu

Tajwan to kraj przyjaznych ludzi. Wielu z nich nie mówi po angielsku, a mimo to starają się pomóc, często z własnej inicjatywy. Jeśli nie znają odpowiedzi, to poszukają kogoś, kto jej udzieli. Zaskoczyło nas, że wszędzie ustawiają się w kolejkach. Do metra, autobusu, a nawet do ruchomych schodów. Kierowcy, również ci na skuterach, których jest bardzo dużo, przepuszczają pieszych na przejściach. Jedynym niechlubnym wyjątkiem na naszej trasie, gdzie trzeba było uważać przechodząc przez jezdnię, a ludzie pchali się do pociągu, był Taichung. 

Komunikacja w języku angielskim

Jeśli chodzi o język, to nazwy ulic są po chińsku i angielsku. W metrze i części autobusów informacje na wyświetlaczach i w komunikatach głosowych podawane są w kilku językach, w tym po angielsku. Restauracje, w których pojawiają się turyści, mają angielskie menu, lub przynajmniej zdjęcia potraw. W mniejszych, lokalnych punktach, menu jest tylko po chińsku. W niektórych miejscach dostaje się formularz zamówienia, który trzeba samemu wypełnić. Ale obsługa zawsze jest chętna do pomocy.

Udogodnienia

Na ulicach jest czysto, nie ma śmieci, chociaż niełatwo znaleźć śmietnik. Na nocnych targach można oddać puste opakowania sprzedawcom, nawet jeśli to nie u nich kupiliśmy przekąskę czy napój. W pociągach też nie ma śmietników, ale odpadki co jakiś czas zbiera obsługa.

Toalety publiczne są wszędzie darmowe, zazwyczaj czyste, chociaż w wielu miejscach nie ma mydła, a papier toaletowy często wisi na zewnątrz kabin. Popularne są toalety „na Małysza”, ale prawie wszędzie znajdzie się europejską kabinę. Zdarza się, że z powodu wąskich rur kanalizacyjnych, zabrania się wrzucania papieru toaletowego do muszli. Toalety są na wszystkich stacjach metra, ale za bramkami, więc mogą z nich korzystać tylko podróżni.

Przydatne strony internetowe

W trakcie pracy nad szczegółami pobytu, trafiłam na strony dwóch azjatyckich pośredników, Klook i Kkday, sprzedających karty sim, vouchery na bilety kolejowe, wycieczki z przewodnikiem, itp. Rezerwacji w obu firmach można dokonać przez ich strony internetowe i przez aplikacje. Oferty są podobne, ale warto porównywać szczegóły i szukać zniżek, np. za pierwszą rezerwację przez aplikację. Korzystałam z obu stron i zarówno zakup, jak i późniejsze wykorzystanie voucherów przebiegło bez problemów.

Przelot na Tajwan

Bilety oferowane przez Air France / KLM można było kupić nawet za ok. 1300 zł. My, za bilety w odpowiadających nam  godzinach, z krótkimi przesiadkami, bagażem rejestrowanym i wcześniej wybranymi miejscami, zapłaciłyśmy 2 tys. zł od osoby. Leciałyśmy z Warszawy z przesiadką w Paryżu, powrót przez Amsterdam. Po raz kolejny potwierdziło się, że Air France ma lepszy serwis pokładowy od KLM. System rozrywki na pokładzie był taki sam, ale Air France oferowało większy wybór posiłków i napojów. Na lotach długodystansowych dawali drukowane menu.

Przelot z Europy na Tajwan zajmuje około 13 godzin.

Przekraczanie granicy

Obywatele Polski mogą przebywać na Tajwanie bez wizy do 90 dni. W samolocie otrzymuje się kartę wjazdową, którą należy wypełnić przed podejściem do kontroli granicznej. W trakcie kontroli zostanie nam zrobione zdjęcie i zeskanowane odciski palców wskazujących.

Waluta i karty płatnicze

Walutą Tajwanu jest nowy dolar tajwański (NTD). 100 dolarów to nieco ponad 12 zł. Karty płatnicze akceptowane są w hotelach, muzeach, większych sklepach i restauracjach. W małych lokalach i na targach trzeba płacić gotówką. Również gotówką płaci się za przejazdy autobusami (jeśli nie mamy Easycard), za tokeny na metro i za doładowanie karty Easycard.

W trakcie podróży korzystałam z kart wielowalutowych Curve, Revolut i kantoru Alior. Revolutem wypłacałam gotówkę z bankomatu. Pierwszą transakcję system prewencyjnie zablokował, ale po odblokowaniu karty w aplikacji, nie było już problemów. Bankomaty Bank of Taiwan i Bank of Kaohsiung nie pobierały prowizji od wypłaty. Bankomat China Trust Bank (jedyny dostępny bankomat w Alishan) pobrał 100 NTD. 

Z nieznanych przyczyn nie mogłam wypłacić gotówki kartą Curve. W aplikacji nie pojawił się żaden komunikat. 

Płatności wszystkimi trzema kartami odbywały się bez problemów.

Wymiana walut możliwa jest w bankach. Na lotnisku są kantory Bank of Taiwan. Kursy walut są dobre, ale pobierana jest prowizja, 30 NTD od zakupu dolarów tajwańskich i 100 NTD od ich sprzedaży.

Ceny

Ceny na Tajwanie są niższe niż w Polsce, tańszy jest transport miejski, jedzenie i zakwaterowanie. Przejazd kilku przystanków metrem kosztował 20 NTD, autobusem 15 NTD. Za dwa dania w restauracji na targu nocnym płaciłyśmy średnio 120 NTD od osoby. Pokój dwuosobowy ze śniadaniem w 3-4 gwiazdkowym hotelu kosztował od 130 do 250 zł. Ceny biletów kolejowych były porównywalne z polskimi.

Niezbędne w podróży

Dwie rzeczy, do których początkowo nie byłam przekonana, a które okazały się niezbędne w trakcie tej podróży, to lokalna karta sim oraz Easycard.

Lokalna karta sim

Kartę sim zarezerwowałam przez Kkday, ponieważ mieli promocję na dwie karty w cenie jednej. Za 14 USD dostałam karty z nielimitowanym transferem danych i niewielką kwotą na połączenia telefoniczne, ważne przez 10 dni. Oczywiście można kupić karty na krótszy lub dłuższy okres, ale nie da się go przedłużyć przez ponowne doładowanie. Karty sim odbiera się na lotnisku, w dobrze oznaczonych punktach, których lokalizacja podana jest na voucherze. Są od razu aktywowane, więc nie ma możliwości wykorzystania drugiej karty po wygaśnięciu pierwszej.

Tajwan ma opinię kraju, gdzie darmowy internet dostępny jest praktycznie wszędzie, ale to nie do końca prawda. Po wygaśnięciu kart sim, musiałam korzystać z hot spotów, a tych nie było np. na przystankach, w autobusach, ani w głównym centrum handlowym Taichung. A internet był bardzo przydatny podczas poruszania się komunikacją miejską. W mapach Google dostępne są rozkłady jazdy, może nie tak dokładne jak na stronach internetowych przedsiębiorstw komunikacyjnych, ale przynajmniej nie po chińsku. Rozkłady jazdy na przystankach są tylko po chińsku.

Easycard

Drugim niezbędnym zakupem były karty przedpłacone Easycard, które mają wiele zastosowań, ale głównym jest korzystanie z miejscowej komunikacji. Kupiłam je na lotnisku. Każdy podróżny musi mieć osobną kartę. Kosztuje 100 NTD i można ją doładowywać w sklepach 7-Eleven i Family Mart (gotówką) oraz w automatach, np. na stacjach metra (tylko za monety). 

Kartą płaciłam za:

  • Przejazdy metrem w Tajpej i Kaohsiung. Bez Easycard przed każdym przejazdem trzeba kupić token w automacie lub zaopatrzyć się w jedno- , dwu- lub trzydniowe karty na przejazdy. W Tajpej przejazdy z Easycard są tańsze o 20% od przejazdów na tokeny.
  • Przejazdy autobusami we wszystkich odwiedzanych miastach. Podróżując autobusem, zawsze trzeba przyłożyć kartę do czytnika po wejściu i przed wyjściem z pojazdu, zapominalstwo będzie skutkowało blokadą karty. Bez karty płaci się gotówką i trzeba mieć odliczoną kwotę. W Taichung, przejazdy z kartą na dystansie do 10 km są bezpłatne.
  • Przejazdy pociągami osobowymi i autokarami na trasach międzymiastowych.
  • Bilety do zoo w Tajpej, na kolejkę gondolową Maokong i do gorących źródeł w Beitou.

Poza tym, za pomocą karty można wypożyczać rowery YouBike,  płacić za parkingi, zakupy w sklepach spożywczych 7-Eleven i Family Mart oraz w Starbucksie. Niewykorzystaną kwotę można odzyskać, z potrąceniem 20 NTD. Najprościej zrobić to przed odlotem z Tajwanu, w punkcie informacyjnym zlokalizowanym przy wyjściu z metra na lotnisku. Po dokonaniu wypłaty, karta jest dezaktywowana i nie może być już doładowana. Karta nie ma terminu ważności, więc jeśli się jej nie dezaktywuje, można ją wykorzystać podczas następnej podróży na Tajwan.

Drugą popularną kartą na Tajwanie jest iPass. Została wprowadzona później i początkowo działała na południu kraju.  Stopniowo jej funkcjonalność zaczęła się pokrywać z Easycard i obecnie trudno je rozróżnić, chociaż kartą iPass nie da się np. zapłacić za przejazd gondolą Maokong, ani za wejście do zoo w Tajpej.

Transport po kraju

Kolej: podstawowe informacje

Między miastami najłatwiej i najszybciej podróżuje się koleją. Na Tajwanie są dwa rodzaje kolei: TRA i HSR. TRA to nasze pociągi osobowe, tlk i intercity. HSR to kolej dużych prędkości, łącząca dwa największe miasta, Tajpej i Kaohsiung. Obsługują ją pociągi Shinkansen, które na tej 350-kilometrowej trasie mogą poruszać się z prędkością do 300 km/h. Najczęściej zatrzymują się na dedykowanych dworcach, do których nie docierają pociągi TRA. 

Rozkłady jazdy pociągów TRA i HRS można łatwo sprawdzać w aplikacji TaiwanRailway.

Bilety kolejowe skanuje się lub pokazuje obsłudze przy wejściu i przy wyjściu z peronu. Przed podróżą pociągiem HRS, oprócz biletu trzeba pokazać paszport.

Pociągi TRA

Bilety na pociągi TRA można rezerwować na stronie Taiwan Railways Administration albo w dedykowanej aplikacji Taiwan Railways na smartfony. Rezerwacji można dokonywać na dwa tygodnie przed podróżą. Nie ma zniżek za wcześniejszy zakup, ale niektóre połączenia trzeba rezerwować natychmiast, jak się pojawią w systemie. Dotyczy to popularnych kierunków, np. z Tajpej do Hualien (Wąwóz Taroko). Mi, mimo wejścia na stronę teoretycznie zaraz po otwarciu systemu rezerwacyjnego, nie udało się kupić biletów na najszybszy pociąg z Hualien do Kaohsiung (4,5 h) i musiałam zarezerwować następny, jadący 1,5 h dłużej. Cena była ta sama.

Zarówno strona internetowa, jak i aplikacja, są po chińsku i angielsku.

Należy zwracać uwagę na numer pociągu – czasami trzeba go wpisać podczas rezerwacji na stronie internetowej, natomiast na dworcu, bez znajomości chińskiego, po tym numerze można sprawdzić numer peronu.

Rezerwować można bilety na wszystkie pociągi z wyjątkiem osobowych.

Podczas rezerwacji trzeba podać numer paszportu osoby odbierającej bilet. Płaci się kartą w momencie rezerwacji lub nie póżniej niż następnego dnia, inaczej rezerwacja przepadnie. Po zapłaceniu, otrzymuje się potwierdzenie, które można wydrukować – z kodem kreskowym z potwierdzenia odebranie biletów będzie szybsze. Bilety trzeba odebrać najpóźniej na 30 minut przed podróżą. Zrobić to można na każdej stacji (za darmo), na poczcie (nie próbowałam), albo w każdym sklepie 7-11 (dodatkowa opłata 8 NTD za każdy bilet). W sklepach stoją automaty do odbioru biletów, w których trzeba wpisać nr paszportu i nr potwierdzenia. Można poprosić o pomoc obsługę, ponieważ z kwitkiem z automatu i tak trzeba podejść do kasy.

Pociągi HRS

Bilety na pociągi HSR również można zarezerwować przez internet, na 28 dni przed podróżą. Kupując z wyprzedzeniem, można trafić na zniżki „Early Bird” do 35%. Jednak gdy chciałam zarezerwować bilet zaraz po otwarciu systemu rezerwacji, zniżka była tylko na jeden z kilkudziesięciu pociągów kursujących tego dnia. Dlatego w przypadku HSR polecam kupić voucher na bilet u jednego z pośredników, Klook albo Kkday, ponieważ dają one ok. 20% zniżki. Taki voucher kupuje się na konkretny dzień, a nie na pociąg i opłaca online. Trzeba go pokazać w kasie na dworcu HSR, razem z paszportami wszystkich pasażerów. Wtedy wybiera się konkretny pociąg i rezerwuje miejsca, bez dopłaty. W każdym pociągu jest kilka wagonów bez miejscówek, więc rezerwacja nie jest obligatoryjna.

Pociąg Alishan Forest Railway

Specjalną linią kolejową jest historyczna Alishan Forest Railway. Bilety na połączenie z Chiayi do Alishan rozchodzą się jak ciepłe bułki, ponieważ w dni powszednie kursuje tylko jeden pociąg, w weekendy dwa. Instrukcję rezerwacji biletów zamieszczę we wpisie poświęconym Alishan.

Autobusy

Oprócz pociągów, między miastami kursują autobusy. Na niektóre połączenia kupuje się bilety na dworcu, na inne u kierowcy. W autobusie za przejazd można zapłacić gotówką albo Easycard. 

Jeżeli planujemy wycieczkę z Alishan Forest do Sun Moon Lake, to na autobus trzeba dokonać rezerwacji, ponieważ są tylko dwa kursy dziennie, a pojazdy są małe. Podobnie jak w przypadku pociągu do Alishan, instrukcja rezerwacji znajdzie się we wpisie o Sun Moon Lake.

Samochód z kierowcą

Na Tajwanie można wypożyczyć samochód, jednak ceny są wysokie. Koszt na dwa tygodnie to ok. 2500 zł. Wymagane jest międzynarodowe prawo jazdy.

Do niektórych miejsc trudno dostać się bez samochodu, więc warto rozważyć wynajęcie samochodu z kierowcą. Ja zdecydowałam się na to w Parku Narodowym Taroko. Po parku jeżdżą autobusy, ale kursy są rzadkie, więc nie da się wysiadać na każdym przystanku, przejść się, porobić zdjęć i jechać dalej. Do Taroko można pojechać na jeden dzień autokarem z przewodnikiem. Nam, ze względu na napięty plan podróży, bardziej odpowiadał prywatny kierowca. Pojazd zarezerwowałam na platformie Ownrides, która specjalizuje się w organizowaniu takich przejazdów na Tajwanie i w Tajlandii. Są tam dostępne wycieczki po różnych zakątkach wyspy, które można dostosować do swoich potrzeb. Przez internet płaci się ok. 10%, a resztę u kierowcy, gotówką. 8-godzinna wycieczka z kierowcą mówiącym po angielsku kosztowała 3650 NTD.

Przechowalnie bagażu

W trakcie podróży, w jednym z odwiedzanych miast, Tainanie, nie miałyśmy zarezerwowanego hotelu. Przyjechałyśmy rano pociągiem z Kaohsiung, a wieczorem jechałyśmy do Chiayi. Dlatego szukałam możliwości przechowania bagażu. Znalazłam trzy. 

Pierwsza, to szafki na dworcach kolejowych (i na stacjach metra). Są trzy wielkości szafek, opłata za każde rozpoczęte 3 godziny wynosi 30, 40 lub 50 NTD, w zależności od wielkości. 

Druga, najlepsza opcja, to przechowalnie bagażu na dworcach. Mieszczą się budynku dworcowym lub w jego pobliżu. W Tainanie przechowalnia była połączona z wypożyczalnią skuterów. Cena za torbę za cały dzień wynosi 30-50-70 NTD, również w zależności od wielkości.

Trzecia możliwość to międzynarodowy serwis internetowy Lalalocker. Umożliwia przechowanie bagażu w różnych punktach w mieście. Cena: 70-150 NTD za sztukę. To dobra opcja, gdy nie ma możliwości zostawienia bagażu na dworcu. Sprawdzając lokalizację punktów Lalalocker zauważyłam, że w Tainanie przechowalnia dworcowa i Lalalocker to ten sam punkt. Gdybym zarezerwowała online, zapłaciłabym 150 NTD, a idąc „z ulicy” zapłaciłam 50. 

Poruszanie się po miastach

Pieszo

W bogatszych dzielnicach miast chodniki są proste i wygodne, w starszych i biedniejszych często nierówne, zastawione skuterami, stąd trudno poruszać się po nich z bagażem. Budynki w centrum z reguły mają piętra wysunięte do skraju ulicy, więc chodniki są zadaszone. Idąc nimi, trzeba uważać na stopnie między przylegającymi do siebie budynkami. Przechodzenie przez jezdnię jest bezpieczne, na większości skrzyżowań są światła z licznikami czasu, ale gdzieniegdzie trzeba patrzeć na światła dla samochodów, bo dla pieszych ich nie ma. Na niektórych skrzyżowaniach w określonych godzinach możliwe jest przechodzenie na ukos.

Metro

Metro jest dostępne w dwóch największych miastach Tajwanu – w Tajpej i w Kaohsiungu. Tajpej ma rozbudowaną sieć sześciu linii i ponad 130 stacji, Kaohsiung ma dwie krzyżujące się linie. 

Metro jest czyste, szybkie, a w godzinach szczytu pociągi kursują nawet co 1,5 minuty. Przy wejściu i wyjściu ze stacji trzeba użyć karty lub kupionego na przejazd żetonu. Perony oddzielone są od torów ściankami, a czekający na pociąg pasażerowie ustawiają się w kolejkach do drzwi wzdłuż linii wymalowanych na posadzce. Wszędzie są ruchome schody, co ułatwia podróżowanie z bagażem. Przyjazd pociągu sygnalizowany jest mrugającymi światłami, czasem też melodią z głośników. Cena za przejazd zależy od odległości i w Tajpej wynosi od 20 NTD (16 z kartą Easycard). Informacje na stacjach i w pociągach są m.in. w języku angielskim, więc poruszanie się tym środkiem transportu nie sprawia trudności. 

Autobusy miejskie

Poruszanie się po miastach autobusami jest trochę trudniejsze niż metrem. Rozkłady jazdy na przystankach autobusowych są po chińsku. Przydaje się aplikacja Google maps, chociaż nie pokazuje wszystkich dostępnych połączeń. Kartę Easycard trzeba przyłożyć do czytnika przy wejściu i przed wyjściem z pojazdu. Bez karty, za przejazd trzeba zapłacić kierowcy odliczoną kwotę. Można korzystać ze wszystkich drzwi. Przystanki są na żądanie, stojąc na przystanku trzeba pomachać, a w autobusie nacisnąć przycisk stop. 

Jedzenie

Śniadania w hotelach, z jednym wyjątkiem, były typowo chińskie i składały się z ciepłych dań z makaronu z mięsem, warzyw, bułek na parze, tofu i wielu produktów, których nie udało nam się rozpoznać ani po wyglądzie, ani po smaku. Z europejskiej kuchni była jajecznica, tosty i rozgotowany ryż na mleku. Do picia zdarzała się kawa z ekspresu, ale często nie było zwykłego mleka, tylko sojowe. No i patyczki zamiast sztućców.

Tajwan słynie z nocnych marketów z tanim jedzeniem. Rzeczywiście są w każdym mieście i można tam spróbować lokalnych specjałów. Niestety najczęściej je się na stojąco, a ponadto niektóre ulice nie są zamknięte dla ruchu i trzeba uważać na przeciskające się między pieszymi skutery. Oprócz jedzenia, na straganach króluje bazarowa chińszczyzna.

Na obiad próbowałyśmy wietnamskich potraw: pierożków dim sum, zup z owocami morza, zachwalanych beef noodles (rosół wołowy z makaronem) i oyster omlette (omlet z ostrygami). Sushi było znacznie mniej niż się spodziewałyśmy, poza drogimi restauracjami trafiałyśmy tylko na sieciówkę Sushi Express, w której talerzyki przesuwają się na taśmociągu. Pewnie z racji pory roku, dopiero ostatniego dnia na Tajwanie trafiłyśmy do lodziarni z shaved ice, lodami zeskrobanymi z lodowej bryły, podanymi z sosem i owocami. Z napojów kilkakrotnie piłyśmy bubble tea, zimną herbatę z mlekiem i galaretkowymi kulkami.